W poszukiwaniu ojca – cz. II


Cz. II
Evan opadł ciężko na krzesło. Otworzył usta, ale zamknął je, zanim zdążył zadać jakieś szczególnie idiotyczne pytanie. Potrząsnął głową, jakby próbując zaprzeczyć. Te dwa słowa zamieniły jego marzenia o odnalezieniu matki w gruzy.
Potter patrzył na niego ponuro przez chwilę, aż wreszcie sięgnął za pazuchę. Wyciągnął stamtąd pomięte zdjęcie – albo raczej jego kawałek. Fotografia musiała być czarodziejska, ponieważ kobieta nań uwieczniona poruszała się, śmiejąc się do czegoś poza urwaną krawędzią. Evan spojrzał jeszcze raz na zdjęcie. Przez myśl przemknęły mu niewyraźne wspomnienia z dzieciństwa. Gardło mu się ścisnęło, kiedy zdał sobie sprawę, że zdjęcie przedstawia jego matkę. Podążył za spojrzeniem Pottera i zrozumiał, że kobieta na zdjęciu to Lily Evans.
– Pamiętasz matkę? – zapytał nagle Potter, wpatrując się w niego z napięciem.
– Nie – odparł Ślizgon – Pamiętam jej oczy, zielone, takie jak twoje… i kolor włosów, ale niewiele więcej.
– Miałeś trzy lata, żeby ją zapamiętać – powiedział auror, tonem pełnym goryczy i lekko oskarżycielskim. – Ja nie miałem nawet tego. Nie pamiętam Lily.
Evan podniósł brew, słysząc, że Potter mówi o swojej matce w ten sposób, ale nie ciągnął tematu.
– Jak zginęła? – zapytał nagle. Każde dziecko wiedziało, jak zginęła Lily Potter, ale Evan nie mógł pogodzić tego nazwiska z matką.
Auror nic nie odpowiedział, odwróciwszy się do okna.
– Avada Kedavra. Voldemort. Nie chciała pozwolić, żeby on mnie zabił… „Nie Harry, proszę, tylko nie Harry…”
Głos Pottera rozbrzmiał głucho w nagłej ciszy i Evan zdał sobie sprawę, że auror właśnie zacytował mu ostatnie słowa jego matki. Po plecach przeszedł mu zimny dreszcz.
Przez długą chwilę żaden się nie odzywał, zatopiony w swoich myślach. Evan wstał na chwilę i dostrzegł, że auror przygląda mu się uważnie. Nawet nie zauważył, kiedy obaj z powrotem usiedli.
– Nie! Niemożliwe! – wykrzyknął nagle Potter. Oczy mu zabłysły furią, ale po chwili opanował się z wyraźnym trudem. Opadł na krzesło i dotknął palcami zdjęcia Lily.
– Czy wiesz, że to zdjęcie przez rok nosił przy sobie twój ojciec? – zapytał wreszcie.
– Mój ojciec? – Evan przez chwilę zastanawiał się, czy Potter nie jest przypadkiem wieszczem.
– Profesor Severus Snape. Powinienem był zauważyć od razu. To rzadkie imię, zarówno wśród mugoli jak i czarodziejów – auror pokiwał ponuro głową. – Jesteś do niego trochę podobny.
Ślizgon zamilkł na długą chwilę. W jego oczach zabłysły łzy.
– Profesor wezwał mnie do siebie niespodziewanie na kilka miesięcy przed tym, jak skończyłem szkołę. Zachowywał się tak, jakby chciał mi coś powiedzieć, ale rozmowa w końcu zeszła na moją przyszłą karierę. Był dumny, że wybrałem eliksiry. Zacząłem się domyślać zaraz po ukończeniu Hogwartu. Ten papier… – Evan szturchnął kartkę z sierocińca – dużo mi nie pomógł. Myślisz, że on wiedział?… A jak ty się domyśliłeś?
Potter popatrzył na niego zdziwiony i Evan dopiero wtedy zauważył, że przeszedł na ty. Ale nie zamierzał się poprawiać.
– Wiedziałem, co czuł do Lily – powiedział wreszcie. – Ale nie sądzę, by o tobie wiedział. Zostawił mi swoje wspomnienia o niej, zanim umarł.
Zapadła znowu chwila ciszy.
– Jak umarł profesor? – Evan nie odważył się inaczej go określić.
Szybko zauważył, że nie było to dobre pytanie. Potter zzieleniał lekko na twarzy, a w jego oczach pojawił się cień. Wydawało się, że nie odpowie – pochylił głowę i skupił wzrok na blacie stołu, jakby próbując powstrzymać mdłości.
Evan wstał, żeby zawołać żonę Pottera, ale auror powstrzymał go ruchem ręki. Kiedy Ślizgon się nad nim pochylił, ten wychrypiał:
– Wykrwawił się na śmierć. Nagini. Widziałem to na własne oczy. Patrzył na mnie… Myślę, że widział Lily…
Ślizgon zataczając się, rzucił się do drzwi i wypadł na zewnątrz, rozpaczliwie potrzebując powietrza. Omal nie rozdeptał przy tym chłopca, którego widział przy wejściu.
***
Rozmowa z Potterem przyniosła Evanowi odpowiedzi na pytania, ale też przedstawiła nowe problemy, z którymi ten nie mógł się zmierzyć. Tydzień później znowu zawędrował do domu Potterów w Dolinie Godryka, tym razem zatrzymując się na dłużej przy pomniku przedstawiającym Lily, Jamesa i ich syna.
Drzwi otworzył Potter, tym razem w normalnym ubraniu. Na widok Evana na jego twarzy pojawił się słaby uśmiech.
– Więcej pytań, co, Prince? Mnie też nie one dawały spokoju… – auror poprowadził Evana do swojego pokoju.
Na pierwszy rzut oka niewiele tu się zmieniło. W kącie dalej stała miotła – Błyskawica II, najlepszy model na rynku. Na haku wisiały robocze szaty Pottera, a na ścianie plakat Harpii z Holyhead. Twarz ścigającej, pozującej na plakacie, wydała się mu znajoma.
– Moja żona – powiedział z dumą Potter, zauważając jego spojrzenie. – Tylko nie mów do niej Ginewra, bo cię zabije.
Auror zaprosił Evana do biurka. Siedzieli naprzeciw siebie – jak w lustrze mogli widzieć swoje twarze… swoje oczy. Na najbliższej ścianie wisiała mugolska tablica. Przypięto do niej kawałki pergaminu zapisane niewyraźnym pismem Pottera, jednak Evan mógł odczytać nagłówki: „Lily Evans”, „Severus Snape”, „Evan Prince”.
Gryfon machnął różdżką i kolejny rulonik przyczepił się do tablicy, daleko po prawej stronie. Miał nagłówek „Petunia Evans”. Pomiędzy nim a pozostałymi wisiały zdjęcia Lily – to samo, które pokazał Evanowi Potter – oraz profesora Snape’a z czasów nauki w Hogwarcie.
Na biurku przed Potterem leżał długi rulon, a z tego, co Evan widział, każde zdanie kończyło się znakiem zapytania. Najwyraźniej Pottera historia jego rodziców dręczyła tak samo, jak jego.
– Dlaczego to robisz? – zapytał wreszcie.
Auror wzruszył ramionami. – Sam nie wiem. Bo chcę się dowiedzieć czegoś więcej o Lily? O profesorze Snape? Bo jesteśmy braćmi? – przy ostatnim zdaniu na jego wargach pojawił się nieśmiały uśmiech.
Evan nic nie odpowiedział. Podszedł do tablicy i zaczął czytać notatki Pottera.

Lily Evans
Status krwi: mugolaczka
1960-1981
Gryffindor 1971-1978
Severus Snape – przyjaciel z dzieciństwa
Żona Jamesa Pottera od 1979?
Matka Harry’ego Pottera 1980; Evana Prince ?
Zginęła broniąc syna przed Voldemortem, Halloween 1981

Severus Snape alias Książę Półkrwi
Status krwi: czarodziej półkrwi
1960-1998
Slytherin 1971-1978
Mistrz Eliksirów i szpieg dla Zakonu Feniksa 1981-1998
Nauczyciel obrony przed czarną magią 1997
Dyrektor Hogwartu 1998
Zginął w ostatniej bitwie 2 maja 1998
Syn Eileen Prince i Tobiasza Snape’a
Kawaler

– Kiedy się urodziłeś? – zapytał Potter, kiedy Ślizgon z powrotem usiadł.
– W 1978, ale dokładnej daty nie znam – Evan wzruszył ramionami.
– W siedemdziesiątym ósmym? – auror podskoczył.
Najpewniej obaj pomyśleli o tym samym: skoro Evan urodził się w 1978, Lily musiała być w ciąży, kiedy kończyła szkołę w czerwcu. Dalsze rozmyślania przerwało wejście Ginny. Ślizgon dostrzegł, że kiedy stawiała herbatę na stole, jej wzrok padł na tablicę. Zmarszczyła brwi i spojrzała na niego uważnie.
– Dam sobie rękę uciąć, że to przez ciebie Harry nie spał po nocach, zamartwiając się tym, jak mało wie o swojej matce. Masz oczy Lily. A w świetle wiadomości z tej tablicy, założę się, że to nie przypadek.
– Nie – Evan westchnął i zerknął na jej męża. – Najwyraźniej los postanowił spłatać mi figla, skoro przysłał mnie do Hogwartu akurat wtedy, kiedy ty tam byłaś. Twój mąż jest pewny, że wie kim byli moi rodzice…
– Żartujesz – Ginny przeniosła wzrok z niego na Harry’ego. – Nie. Lily Evans i Severus Snape? Harry, czy ty mu dałeś jakieś cukierki George’a?
– Nie – Potter potrząsnął głową, a Evan nie rozumiał, o co chodzi.
– Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć, że masz brata? Którego ojcem jest Snape? To zmienia postać rzeczy.
Zamierzała rozładować atmosferę, ale żart był na tyle kiepski, że żaden się nie uśmiechnął. Ginny przez chwilę wahała się, a potem wyciągnęła rękę.
– Witaj w rodzinie, Evanie Prince.
Potter słysząc te słowa parsknął śmiechem.
– Evan Prince. Lily naprawdę nie szukała daleko.
Ślizgon podniósł brew. Auror machnął różdżką i dwa słowa w jego notatkach nagle stały się wyraźniejsze – „Prince”, panieńskie nazwisko Eileen, oraz „Evans” w nazwisku jego matki.
– Z tych Prince’ów? – kiedy Potter skinął głową, chłopak pobladł na myśl, jak blisko był rozwiązania zagadki kilka lat temu.
– Co ona tu robi? – zagadnęła nagle Ginny, a ton, jakim wymówiła „ona”, nie wróżył nic dobrego.
Evan spojrzał na kawałek pergaminu, który wskazywała… Sam nie wiedział, jak ma się do niej odnieść… jego szwagierka?

Petunia Evans
1958 –
Status krwi: mugolka
Siostra Lily Evans
Żona Vernona Dursley, matka Dudleya 1980
Wychowywała Harry’ego Pottera 1981-1998

– Mama miała siostrę? – zapytał Evan, zanim zdążył się powstrzymać.
– Niestety – ton Ginny nie ukrywał, że nie podoba jej się ta sytuacja. – A zanim pomyślisz, że czegoś się od niej dowiesz, weź pod uwagę, ile Harry wie o swojej matce. Ona nie lubi magii.
Ślizgon spojrzał na tablicę i zdał sobie sprawę, że auror faktycznie więcej wie o profesorze Snape’ie, niż o swojej matce.
– „Nie lubi magii”. To z powodu tego, że mama ją miała, a ona nie?
– Mniej więcej – Potter pokiwał głową. – A także dlatego, że profesor Snape… twój ojciec… zrzucił ciotce Petunii gałąź na głowę, kiedy się pierwszy raz spotkali.
– Oni się znali?
– Tak – auror spojrzał na swoje notatki. – Zanim Lily trafiła do Hogwartu, Evansowie i Severus mieszkali dość blisko siebie. Lily i Severus poznali się dość przypadkowo na placu zabaw – a ona już przejawiała oznaki , że jest czarodziejką. Ciotce to się nie podobało. Pokłóciły się, kiedy Lily trafiła do Hogwartu, i nigdy jej nie przeszło. Głównie dlatego, że aż do 1976 Lily i Severus pozostawali przyjaciółmi.
– To wtedy profesor… ojciec… dołączył do śmierciożerców?
– Niewiele się mylisz – Potter jeszcze raz zerknął na tablicę i wrócił do rzeczowego tonu. – Nic mi nie wiadomo na temat okresu od 1976 do 1979. Kiedy Lily wyszła za Jamesa… wszystkie kontakty z Severusem uległy zerwaniu, jeśli jeszcze jakieś utrzymywali.
– Nie znasz żadnych ludzi, których mógłbyś zapytać? A Petunia?
– Petunia mi nic nie powie. Przez te dziesięć lat, zanim poszedłem do Hogwartu, nie wiedziałem, jak wyglądali moi rodzice ani jak się nazywali. Nic się nie zmieniła. A poza nią nie ma nikogo, kto by ich dobrze znał. Syriusz i Remus nie żyją. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale twój ojciec… profesor… nie miał chyba przyjaciół…
Zapadła chwila ciszy.
– Profesor Snape? Poza innymi nauczycielami? Nie. Profesor Dumbledore dużo podobno wiedział, ale już nie żyje. Ludzie, którzy ich uczyli, też już odeszli. – stwierdził Evan.
– Nie! Dwoje wciąż uczy. Profesor Horacy Slughorn i dyrektor McGonagall. Slughorn w rzeczy samej wspomniał kiedyś, że Lily i Severus byli jego najzdolniejszymi uczniami z eliksirów. Bardzo ich lubił… – Potter aż podskoczył na krześle, kolejny zwój poleciał do tablicy.
***
Następnego dnia Evan znalazł się po raz kolejny w Hogwarcie, tym razem u boku Harry’ego Pottera. Nazwisko Chłopca-Który-Przeżył ewidentnie otwierało wszystkie drzwi, choć dyrektorka była wyraźnie zaskoczona ich chęcią spotkania z profesorem Slughornem.
– Lily i Severus? Geniusze, mówię wam, geniusze z eliksirów! Wysłałem kiedyś ich eliksir na konkurs – i wygrali! Ale wy chyba nie o tym… Harry, mój chłopcze, czemu zawdzięczam tę wizytę?
– Tak mało o niej wiem… – Potter robił co mógł, by wyglądać na biednego sierotę, za którego miał go Slughorn. – Myślałem, że pan opowie, jaka była w szkole?
Evan przewrócił oczami, słysząc te pytania. – Sądzę, że Pottera najbardziej interesują jej ostatnie lata w Hogwarcie… – doprecyzował.
– Och, to były najbardziej wariackie lata! Pokłóciła się z Severusem, poszło chyba o różnicę w przekonaniach Slytherinu i Gryffindoru… Wtedy zaczął się za nią uganiać James Potter… przepraszam, chłopcze… ale nie to było najlepsze. Dała mu kosza, raz za razem, ale w ostatnim roku miała jakiegoś tajemniczego adoratora…
Harry i Evan wymienili spojrzenia. – Kto to był?
– Ach, kto nie chciał się tego dowiedzieć… Lily nie odpowiadała na pytania z nim związane. James się wściekał, oczywiście, ale jemu też nie powiedziała, nie żeby byli wówczas jakoś blisko związani…
– Panie profesorze, może ma pan jakieś zdjęcia mamy z tego okresu?
Evan przewrócił oczami. Potter znowu w roli skrzywdzonego dziecka, choć Ślizgon musiał przyznać, że było w tym trochę prawdy.
– Pozwoliłam sobie przynieść archiwalne zdjęcia rocznika 1971/72, kiedy wy dyskutowaliście z Horacym. – Odezwała się zza ich pleców dyrektor McGonagall.
Ślizgon i Gryfon rzucili się zaraz do bezcennego albumu, niemal się przy tym zderzając. Nauczycielka transmutacji popatrzyła na nich surowo.
– Postarajcie się go nie zniszczyć w waszym dążeniu do wiedzy , panowie.
Evan odsunął się, robiąc miejsce Potterowi. Ten szybko odnalazł zdjęcie. Przedstawiało ono Lily i Severusa w dzień zakończenia szkoły. Obejmowali się i śmiali do kamery.
– Prawdziwi przyjaciele – zauważył Slughorn.
Auror potrząsnął głową i zaczął przyglądać się uważnie fotce. Mruknął coś pod nosem i zaczął odliczać na palcach. Evan zdał sobie sprawę, że Potter liczy miesiące. Wreszcie ten odwrócił się.
– Wydaje mi się, że możemy wykluczyć lato. Wygląda na to, że urodziłeś się jesienią, Evan.
Ślizgon rzucił mu mordercze spojrzenie. Nauczyciele wydali z siebie różnego rodzaju zdumione odgłosy. To przelało czarę goryczy.
– Mówi Chłopiec-Który-Przeżył! To przez ciebie oni nie żyją, a ja muszę błądzić na ślepo! To ty byłeś dzieckiem, które matka kochała tak bardzo, że oddała za niego życie! Ja się nie liczę! Nigdy się nie liczyłem, bo jestem tylko bękartem! To miałeś na myśli, Potter?!
– Evan… – zaczął auror, ale chłopak nie czekał. Rzucił się do wyjścia, roztrącając zszokowanych nauczycieli. Trzasnęły drzwi.
– Temperament masz po matce – podsumował Potter gorzko, rzucając zaklęcie duplikujące na zdjęcie i chowając kopię do kieszeni.
***
Po kilku dniach, kiedy ochłonął, Evan zdał sobie sprawę, że pozostało jeszcze wiele pytań bez odpowiedzi. Przyszedł więc kolejny raz do Pottera, łapiąc się na tym, że powoli zaczyna o nim myśleć jak o bracie .
– Miałeś trzy lata, kiedy Lily umarła. Może dlatego cię zostawiono w sierocińcu? Trwała wojna. Twój ojciec był po jednej stronie barykady, Lily po drugiej. – powiedział auror, kiedy usłyszał jego pierwsze pytanie.
Ślizgon westchnął ciężko.
– Dlaczego ojciec w ogóle został szpiegiem?
– Z powodu Lily. Wiesz, czasem myślę, że wszystko, co robił, było z jej powodu. To on usłyszał przepowiednię mnie dotyczącą i przekazał Voldemortowi. W najczarniejszych snach mu się nie śniło, że chodzi o dziecko Lily. Próbował ubłagać Voldemorta, zmienił strony – wszystko, żeby ją ratować. Na próżno. Widziałeś kiedyś jego patronusa?
– Łania – powiedział Evan, wspominając emocje, jakich doświadczył na jej widok. Emocje, których wtedy nie rozumiał.
– Dokładnie. Tak, jak Lily.
Ślizgon nic nie odpowiedział.
– Chciałbym zobaczyć Petunię – powiedział w końcu.
– Lepiej zrób to beze mnie – zauważył Potter. – Więcej zdziałasz. Zabiorę cię tam, ale nie idę do środka. Za dużo wspomnień…
Evan skinął głową po krótkim wahaniu. Auror chwycił go za rękę . W następnej chwili znaleźli się na londyńskiej ulicy wśród rzędów identycznych domków. Zanim Potter doprowadził go pod numer czwarty, założył na siebie pelerynę-niewidkę – tę samą, o której Evan słyszał.
Chłopak zapukał nerwowo do drzwi, zastanawiając się, jak wygląda siostra jego matki. Otworzyła mu szczupła kobieta o końskiej twarzy i drobnych oczkach.
– Nic nie kupujemy… – zaczęła i nagle dostrzegła Evana. Jej twarz się zmieniła. – Wynoś się stąd, ty okropny chłopaku! Po tym, jak zabrałeś moją siostrę! Jak śmiesz się tu pokazywać!
– Mam przyjemność z Petunią Evans? – zapytał Ślizgon spokojnie. – Czy ma pani na myśli Lily?
– Nie mów mi, że zapomniałeś imienia mojej siostry, Severusie Snape! Zawsze byłeś w niej po uszy zadurzony! – Petunia zamierzyła się na niego groźnie. – I nie waż się wspominać o sam-wiesz-czym!
W innej sytuacji Evan parsknąłby śmiechem.
– Nazywam się Evan Prince – wyjaśnił, zanim znów zaczęła krzyczeć. – Powiedziała pani „Severus Snape”? To nazwisko nie jest mi obce, chyba widziałem go w Londynie. Ciemne długie włosy, czarne oczy, szczupła twarz?
– To on. Pewnie znowu się zaplątał w jakieś ciemne sprawki, podły chłopak. Zawsze taki był, zepsuty do szpiku kości. Jabłko nie pada daleko od jabłoni!
Ślizgon zdecydował się nie drążyć tematu – kobieta praktycznie pluła jadem .
– Widziała pani może siostrę po tym, jak skończyła ona szkołę? Próbuję się dowiedzieć, co się z nią działo przed ślubem…
Petunia wydęła wargi.
– Nie widziałam tej dziwaczki. Ani razu. Miała swoich świrniętych przyjaciół, nie interesowała się normalnym życiem. I krytykowała Vernona. Nie miałam powodu jej zapraszać.
Evan westchnął ciężko i podziękował kobiecie za rozmowę. Potter czekał na niego na rogu ulicy, zdążył już ściągnąć pelerynę.
– I jak? – spytał.
Zanim Ślizgon zdążył odpowiedzieć, usłyszał za sobą szybkie kroki i czyjś głos.
– Panie Prince! Proszę zaczekać… – wołał blondyn, który najwyraźniej wypadł zza drzwi, pod którymi przed chwilą stał.
– Dudley? – aurorowi opadła szczęka na widok nieznajomego.
– Harry? Miło cię widzieć. – Blondyn uśmiechnął się lekko i szybko zwrócił się do jego towarzysza – Pan… Evan Prince, tak? Opisał pan człowieka bardzo podobnego do mężczyzny, którego widziano w Londynie, w rejonie Spinner’s End. Potrzebujemy wszystkich informacji, jakich może pan udzielić.
Mugol wyciągnął z kieszeni coś, co przypominało odznakę aurora, jaką nosił Potter.
– Zostałeś policjantem? – w głosie Pottera pobrzmiewało niedowierzanie.
– Mhm. Niedawno. Widzę, że tobie też się coś udało – mężczyzna wskazał na robocze szaty aurora i uścisnął dłoń Pottera. Ten mrugnął, wpatrując się w pierścionek na prawej dłoni blondyna.
– Zaręczyłeś się, Dudley?
– Mhm. – mugol kiwnął głową. Zniżył głos. – Ona jest jedną z was . Wracając do tematu – co tu robisz, Potter?
– Szukamy informacji na temat przeszłości pewnego człowieka. Ciotka Petunia go znała jako dziecko… – auror westchnął. – Skoro słyszałeś rozmowę Evana, to założę się, że nic nie powiedziała.
– Nie. – blondyn potrząsnął głową – Kim jest Severus Snape?
– Kim był, chciałeś powiedzieć, Dudley. On nie żyje. Od roku. Był moim nauczycielem.
– To jego opisywał Evan? Ciekawe, że mama pomyliła Evana z tym gościem. Macie może zdjęcie tego Snape’a?
Zapadła chwila niezręcznej ciszy. W końcu Potter sięgnął za pazuchę i podał swojemu kuzynowi zdjęcie Severusa z czasów, kiedy był nauczycielem. Ten powiódł wzrokiem po fotografii , a następnie po czarodziejach.
– Coś mi tu śmierdzi. Twój kolega jest do niego strasznie podobny. I ma twoje oczy. To znaczy, oczy ciotki Lily. Jesteście pewni, że on nie żyje? – zapytał wreszcie policjant imieniem Dudley.
Auror ciężko westchnął.
– Wygląda na to, że Snape jest jego ojcem – powiedział wreszcie. – I tak, jestem pewien. Widziałem śmierć profesora na własne oczy, Dud, to nie było coś, co łatwo zapomnieć.
– W takim razie się mylisz. Facet ze Spinner’s End zajmuje dom, który od lat był pusty, toteż zainteresowała się nim policja, ale nie była w stanie nic się o nim dowiedzieć. Zrozumiałe, skoro to jeden z was. To jego zdjęcie. Ten koleś to twój Snape. Nie mam wątpliwości. I jest jak najbardziej żywy.Cz. II
Evan opadł ciężko na krzesło. Otworzył usta, ale zamknął je, zanim zdążył zadać jakieś szczególnie idiotyczne pytanie. Potrząsnął głową, jakby próbując zaprzeczyć. Te dwa słowa zamieniły jego marzenia o odnalezieniu matki w gruzy.
Potter patrzył na niego ponuro przez chwilę, aż wreszcie sięgnął za pazuchę. Wyciągnął stamtąd pomięte zdjęcie – albo raczej jego kawałek. Fotografia musiała być czarodziejska, ponieważ kobieta nań uwieczniona poruszała się, śmiejąc się do czegoś poza urwaną krawędzią. Evan spojrzał jeszcze raz na zdjęcie. Przez myśl przemknęły mu niewyraźne wspomnienia z dzieciństwa. Gardło mu się ścisnęło, kiedy zdał sobie sprawę, że zdjęcie przedstawia jego matkę. Podążył za spojrzeniem Pottera i zrozumiał, że kobieta na zdjęciu to Lily Evans.
– Pamiętasz matkę? – zapytał nagle Potter, wpatrując się w niego z napięciem.
– Nie – odparł Ślizgon – Pamiętam jej oczy, zielone, takie jak twoje… i kolor włosów, ale niewiele więcej.
– Miałeś trzy lata, żeby ją zapamiętać – powiedział auror, tonem pełnym goryczy i lekko oskarżycielskim. – Ja nie miałem nawet tego. Nie pamiętam Lily.
Evan podniósł brew, słysząc, że Potter mówi o swojej matce w ten sposób, ale nie ciągnął tematu.
– Jak zginęła? – zapytał nagle. Każde dziecko wiedziało, jak zginęła Lily Potter, ale Evan nie mógł pogodzić tego nazwiska z matką.
Auror nic nie odpowiedział, odwróciwszy się do okna.
– Avada Kedavra. Voldemort. Nie chciała pozwolić, żeby on mnie zabił… „Nie Harry, proszę, tylko nie Harry…”
Głos Pottera rozbrzmiał głucho w nagłej ciszy i Evan zdał sobie sprawę, że auror właśnie zacytował mu ostatnie słowa jego matki. Po plecach przeszedł mu zimny dreszcz.
Przez długą chwilę żaden się nie odzywał, zatopiony w swoich myślach. Evan wstał na chwilę i dostrzegł, że auror przygląda mu się uważnie. Nawet nie zauważył, kiedy obaj z powrotem usiedli.
– Nie! Niemożliwe! – wykrzyknął nagle Potter. Oczy mu zabłysły furią, ale po chwili opanował się z wyraźnym trudem. Opadł na krzesło i dotknął palcami zdjęcia Lily.
– Czy wiesz, że to zdjęcie przez rok nosił przy sobie twój ojciec? – zapytał wreszcie.
– Mój ojciec? – Evan przez chwilę zastanawiał się, czy Potter nie jest przypadkiem wieszczem.
– Profesor Severus Snape. Powinienem był zauważyć od razu. To rzadkie imię, zarówno wśród mugoli jak i czarodziejów – auror pokiwał ponuro głową. – Jesteś do niego trochę podobny.
Ślizgon zamilkł na długą chwilę. W jego oczach zabłysły łzy.
– Profesor wezwał mnie do siebie niespodziewanie na kilka miesięcy przed tym, jak skończyłem szkołę. Zachowywał się tak, jakby chciał mi coś powiedzieć, ale rozmowa w końcu zeszła na moją przyszłą karierę. Był dumny, że wybrałem eliksiry. Zacząłem się domyślać zaraz po ukończeniu Hogwartu. Ten papier… – Evan szturchnął kartkę z sierocińca – dużo mi nie pomógł. Myślisz, że on wiedział?… A jak ty się domyśliłeś?
Potter popatrzył na niego zdziwiony i Evan dopiero wtedy zauważył, że przeszedł na ty. Ale nie zamierzał się poprawiać.
– Wiedziałem, co czuł do Lily – powiedział wreszcie. – Ale nie sądzę, by o tobie wiedział. Zostawił mi swoje wspomnienia o niej, zanim umarł.
Zapadła znowu chwila ciszy.
– Jak umarł profesor? – Evan nie odważył się inaczej go określić.
Szybko zauważył, że nie było to dobre pytanie. Potter zzieleniał lekko na twarzy, a w jego oczach pojawił się cień. Wydawało się, że nie odpowie – pochylił głowę i skupił wzrok na blacie stołu, jakby próbując powstrzymać mdłości.
Evan wstał, żeby zawołać żonę Pottera, ale auror powstrzymał go ruchem ręki. Kiedy Ślizgon się nad nim pochylił, ten wychrypiał:
– Wykrwawił się na śmierć. Nagini. Widziałem to na własne oczy. Patrzył na mnie… Myślę, że widział Lily…
Ślizgon zataczając się, rzucił się do drzwi i wypadł na zewnątrz, rozpaczliwie potrzebując powietrza. Omal nie rozdeptał przy tym chłopca, którego widział przy wejściu.
***
Rozmowa z Potterem przyniosła Evanowi odpowiedzi na pytania, ale też przedstawiła nowe problemy, z którymi ten nie mógł się zmierzyć. Tydzień później znowu zawędrował do domu Potterów w Dolinie Godryka, tym razem zatrzymując się na dłużej przy pomniku przedstawiającym Lily, Jamesa i ich syna.
Drzwi otworzył Potter, tym razem w normalnym ubraniu. Na widok Evana na jego twarzy pojawił się słaby uśmiech.
– Więcej pytań, co, Prince? Mnie też nie one dawały spokoju… – auror poprowadził Evana do swojego pokoju.
Na pierwszy rzut oka niewiele tu się zmieniło. W kącie dalej stała miotła – Błyskawica II, najlepszy model na rynku. Na haku wisiały robocze szaty Pottera, a na ścianie plakat Harpii z Holyhead. Twarz ścigającej, pozującej na plakacie, wydała się mu znajoma.
– Moja żona – powiedział z dumą Potter, zauważając jego spojrzenie. – Tylko nie mów do niej Ginewra, bo cię zabije.
Auror zaprosił Evana do biurka. Siedzieli naprzeciw siebie – jak w lustrze mogli widzieć swoje twarze… swoje oczy. Na najbliższej ścianie wisiała mugolska tablica. Przypięto do niej kawałki pergaminu zapisane niewyraźnym pismem Pottera, jednak Evan mógł odczytać nagłówki: „Lily Evans”, „Severus Snape”, „Evan Prince”.
Gryfon machnął różdżką i kolejny rulonik przyczepił się do tablicy, daleko po prawej stronie. Miał nagłówek „Petunia Evans”. Pomiędzy nim a pozostałymi wisiały zdjęcia Lily – to samo, które pokazał Evanowi Potter – oraz profesora Snape’a z czasów nauki w Hogwarcie.
Na biurku przed Potterem leżał długi rulon, a z tego, co Evan widział, każde zdanie kończyło się znakiem zapytania. Najwyraźniej Pottera historia jego rodziców dręczyła tak samo, jak jego.
– Dlaczego to robisz? – zapytał wreszcie.
Auror wzruszył ramionami. – Sam nie wiem. Bo chcę się dowiedzieć czegoś więcej o Lily? O profesorze Snape? Bo jesteśmy braćmi? – przy ostatnim zdaniu na jego wargach pojawił się nieśmiały uśmiech.
Evan nic nie odpowiedział. Podszedł do tablicy i zaczął czytać notatki Pottera.

Lily Evans
Status krwi: mugolaczka
1960-1981
Gryffindor 1971-1978
Severus Snape – przyjaciel z dzieciństwa
Żona Jamesa Pottera od 1979?
Matka Harry’ego Pottera 1980; Evana Prince ?
Zginęła broniąc syna przed Voldemortem, Halloween 1981

Severus Snape alias Książę Półkrwi
Status krwi: czarodziej półkrwi
1960-1998
Slytherin 1971-1978
Mistrz Eliksirów i szpieg dla Zakonu Feniksa 1981-1998
Nauczyciel obrony przed czarną magią 1997
Dyrektor Hogwartu 1998
Zginął w ostatniej bitwie 2 maja 1998
Syn Eileen Prince i Tobiasza Snape’a
Kawaler

– Kiedy się urodziłeś? – zapytał Potter, kiedy Ślizgon z powrotem usiadł.
– W 1978, ale dokładnej daty nie znam – Evan wzruszył ramionami.
– W siedemdziesiątym ósmym? – auror podskoczył.
Najpewniej obaj pomyśleli o tym samym: skoro Evan urodził się w 1978, Lily musiała być w ciąży, kiedy kończyła szkołę w czerwcu. Dalsze rozmyślania przerwało wejście Ginny. Ślizgon dostrzegł, że kiedy stawiała herbatę na stole, jej wzrok padł na tablicę. Zmarszczyła brwi i spojrzała na niego uważnie.
– Dam sobie rękę uciąć, że to przez ciebie Harry nie spał po nocach, zamartwiając się tym, jak mało wie o swojej matce. Masz oczy Lily. A w świetle wiadomości z tej tablicy, założę się, że to nie przypadek.
– Nie – Evan westchnął i zerknął na jej męża. – Najwyraźniej los postanowił spłatać mi figla, skoro przysłał mnie do Hogwartu akurat wtedy, kiedy ty tam byłaś. Twój mąż jest pewny, że wie kim byli moi rodzice…
– Żartujesz – Ginny przeniosła wzrok z niego na Harry’ego. – Nie. Lily Evans i Severus Snape? Harry, czy ty mu dałeś jakieś cukierki George’a?
– Nie – Potter potrząsnął głową, a Evan nie rozumiał, o co chodzi.
– Kiedy zamierzałeś mi powiedzieć, że masz brata? Którego ojcem jest Snape? To zmienia postać rzeczy.
Zamierzała rozładować atmosferę, ale żart był na tyle kiepski, że żaden się nie uśmiechnął. Ginny przez chwilę wahała się, a potem wyciągnęła rękę.
– Witaj w rodzinie, Evanie Prince.
Potter słysząc te słowa parsknął śmiechem.
– Evan Prince. Lily naprawdę nie szukała daleko.
Ślizgon podniósł brew. Auror machnął różdżką i dwa słowa w jego notatkach nagle stały się wyraźniejsze – „Prince”, panieńskie nazwisko Eileen, oraz „Evans” w nazwisku jego matki.
– Z tych Prince’ów? – kiedy Potter skinął głową, chłopak pobladł na myśl, jak blisko był rozwiązania zagadki kilka lat temu.
– Co ona tu robi? – zagadnęła nagle Ginny, a ton, jakim wymówiła „ona”, nie wróżył nic dobrego.
Evan spojrzał na kawałek pergaminu, który wskazywała… Sam nie wiedział, jak ma się do niej odnieść… jego szwagierka?

Petunia Evans
1958 –
Status krwi: mugolka
Siostra Lily Evans
Żona Vernona Dursley, matka Dudleya 1980
Wychowywała Harry’ego Pottera 1981-1998

– Mama miała siostrę? – zapytał Evan, zanim zdążył się powstrzymać.
– Niestety – ton Ginny nie ukrywał, że nie podoba jej się ta sytuacja. – A zanim pomyślisz, że czegoś się od niej dowiesz, weź pod uwagę, ile Harry wie o swojej matce. Ona nie lubi magii.
Ślizgon spojrzał na tablicę i zdał sobie sprawę, że auror faktycznie więcej wie o profesorze Snape’ie, niż o swojej matce.
– „Nie lubi magii”. To z powodu tego, że mama ją miała, a ona nie?
– Mniej więcej – Potter pokiwał głową. – A także dlatego, że profesor Snape… twój ojciec… zrzucił ciotce Petunii gałąź na głowę, kiedy się pierwszy raz spotkali.
– Oni się znali?
– Tak – auror spojrzał na swoje notatki. – Zanim Lily trafiła do Hogwartu, Evansowie i Severus mieszkali dość blisko siebie. Lily i Severus poznali się dość przypadkowo na placu zabaw – a ona już przejawiała oznaki , że jest czarodziejką. Ciotce to się nie podobało. Pokłóciły się, kiedy Lily trafiła do Hogwartu, i nigdy jej nie przeszło. Głównie dlatego, że aż do 1976 Lily i Severus pozostawali przyjaciółmi.
– To wtedy profesor… ojciec… dołączył do śmierciożerców?
– Niewiele się mylisz – Potter jeszcze raz zerknął na tablicę i wrócił do rzeczowego tonu. – Nic mi nie wiadomo na temat okresu od 1976 do 1979. Kiedy Lily wyszła za Jamesa… wszystkie kontakty z Severusem uległy zerwaniu, jeśli jeszcze jakieś utrzymywali.
– Nie znasz żadnych ludzi, których mógłbyś zapytać? A Petunia?
– Petunia mi nic nie powie. Przez te dziesięć lat, zanim poszedłem do Hogwartu, nie wiedziałem, jak wyglądali moi rodzice ani jak się nazywali. Nic się nie zmieniła. A poza nią nie ma nikogo, kto by ich dobrze znał. Syriusz i Remus nie żyją. Popraw mnie, jeśli się mylę, ale twój ojciec… profesor… nie miał chyba przyjaciół…
Zapadła chwila ciszy.
– Profesor Snape? Poza innymi nauczycielami? Nie. Profesor Dumbledore dużo podobno wiedział, ale już nie żyje. Ludzie, którzy ich uczyli, też już odeszli. – stwierdził Evan.
– Nie! Dwoje wciąż uczy. Profesor Horacy Slughorn i dyrektor McGonagall. Slughorn w rzeczy samej wspomniał kiedyś, że Lily i Severus byli jego najzdolniejszymi uczniami z eliksirów. Bardzo ich lubił… – Potter aż podskoczył na krześle, kolejny zwój poleciał do tablicy.
***
Następnego dnia Evan znalazł się po raz kolejny w Hogwarcie, tym razem u boku Harry’ego Pottera. Nazwisko Chłopca-Który-Przeżył ewidentnie otwierało wszystkie drzwi, choć dyrektorka była wyraźnie zaskoczona ich chęcią spotkania z profesorem Slughornem.
– Lily i Severus? Geniusze, mówię wam, geniusze z eliksirów! Wysłałem kiedyś ich eliksir na konkurs – i wygrali! Ale wy chyba nie o tym… Harry, mój chłopcze, czemu zawdzięczam tę wizytę?
– Tak mało o niej wiem… – Potter robił co mógł, by wyglądać na biednego sierotę, za którego miał go Slughorn. – Myślałem, że pan opowie, jaka była w szkole?
Evan przewrócił oczami, słysząc te pytania. – Sądzę, że Pottera najbardziej interesują jej ostatnie lata w Hogwarcie… – doprecyzował.
– Och, to były najbardziej wariackie lata! Pokłóciła się z Severusem, poszło chyba o różnicę w przekonaniach Slytherinu i Gryffindoru… Wtedy zaczął się za nią uganiać James Potter… przepraszam, chłopcze… ale nie to było najlepsze. Dała mu kosza, raz za razem, ale w ostatnim roku miała jakiegoś tajemniczego adoratora…
Harry i Evan wymienili spojrzenia. – Kto to był?
– Ach, kto nie chciał się tego dowiedzieć… Lily nie odpowiadała na pytania z nim związane. James się wściekał, oczywiście, ale jemu też nie powiedziała, nie żeby byli wówczas jakoś blisko związani…
– Panie profesorze, może ma pan jakieś zdjęcia mamy z tego okresu?
Evan przewrócił oczami. Potter znowu w roli skrzywdzonego dziecka, choć Ślizgon musiał przyznać, że było w tym trochę prawdy.
– Pozwoliłam sobie przynieść archiwalne zdjęcia rocznika 1971/72, kiedy wy dyskutowaliście z Horacym. – Odezwała się zza ich pleców dyrektor McGonagall.
Ślizgon i Gryfon rzucili się zaraz do bezcennego albumu, niemal się przy tym zderzając. Nauczycielka transmutacji popatrzyła na nich surowo.
– Postarajcie się go nie zniszczyć w waszym dążeniu do wiedzy , panowie.
Evan odsunął się, robiąc miejsce Potterowi. Ten szybko odnalazł zdjęcie. Przedstawiało ono Lily i Severusa w dzień zakończenia szkoły. Obejmowali się i śmiali do kamery.
– Prawdziwi przyjaciele – zauważył Slughorn.
Auror potrząsnął głową i zaczął przyglądać się uważnie fotce. Mruknął coś pod nosem i zaczął odliczać na palcach. Evan zdał sobie sprawę, że Potter liczy miesiące. Wreszcie ten odwrócił się.
– Wydaje mi się, że możemy wykluczyć lato. Wygląda na to, że urodziłeś się jesienią, Evan.
Ślizgon rzucił mu mordercze spojrzenie. Nauczyciele wydali z siebie różnego rodzaju zdumione odgłosy. To przelało czarę goryczy.
– Mówi Chłopiec-Który-Przeżył! To przez ciebie oni nie żyją, a ja muszę błądzić na ślepo! To ty byłeś dzieckiem, które matka kochała tak bardzo, że oddała za niego życie! Ja się nie liczę! Nigdy się nie liczyłem, bo jestem tylko bękartem! To miałeś na myśli, Potter?!
– Evan… – zaczął auror, ale chłopak nie czekał. Rzucił się do wyjścia, roztrącając zszokowanych nauczycieli. Trzasnęły drzwi.
– Temperament masz po matce – podsumował Potter gorzko, rzucając zaklęcie duplikujące na zdjęcie i chowając kopię do kieszeni.
***
Po kilku dniach, kiedy ochłonął, Evan zdał sobie sprawę, że pozostało jeszcze wiele pytań bez odpowiedzi. Przyszedł więc kolejny raz do Pottera, łapiąc się na tym, że powoli zaczyna o nim myśleć jak o bracie .
– Miałeś trzy lata, kiedy Lily umarła. Może dlatego cię zostawiono w sierocińcu? Trwała wojna. Twój ojciec był po jednej stronie barykady, Lily po drugiej. – powiedział auror, kiedy usłyszał jego pierwsze pytanie.
Ślizgon westchnął ciężko.
– Dlaczego ojciec w ogóle został szpiegiem?
– Z powodu Lily. Wiesz, czasem myślę, że wszystko, co robił, było z jej powodu. To on usłyszał przepowiednię mnie dotyczącą i przekazał Voldemortowi. W najczarniejszych snach mu się nie śniło, że chodzi o dziecko Lily. Próbował ubłagać Voldemorta, zmienił strony – wszystko, żeby ją ratować. Na próżno. Widziałeś kiedyś jego patronusa?
– Łania – powiedział Evan, wspominając emocje, jakich doświadczył na jej widok. Emocje, których wtedy nie rozumiał.
– Dokładnie. Tak, jak Lily.
Ślizgon nic nie odpowiedział.
– Chciałbym zobaczyć Petunię – powiedział w końcu.
– Lepiej zrób to beze mnie – zauważył Potter. – Więcej zdziałasz. Zabiorę cię tam, ale nie idę do środka. Za dużo wspomnień…
Evan skinął głową po krótkim wahaniu. Auror chwycił go za rękę . W następnej chwili znaleźli się na londyńskiej ulicy wśród rzędów identycznych domków. Zanim Potter doprowadził go pod numer czwarty, założył na siebie pelerynę-niewidkę – tę samą, o której Evan słyszał.
Chłopak zapukał nerwowo do drzwi, zastanawiając się, jak wygląda siostra jego matki. Otworzyła mu szczupła kobieta o końskiej twarzy i drobnych oczkach.
– Nic nie kupujemy… – zaczęła i nagle dostrzegła Evana. Jej twarz się zmieniła. – Wynoś się stąd, ty okropny chłopaku! Po tym, jak zabrałeś moją siostrę! Jak śmiesz się tu pokazywać!
– Mam przyjemność z Petunią Evans? – zapytał Ślizgon spokojnie. – Czy ma pani na myśli Lily?
– Nie mów mi, że zapomniałeś imienia mojej siostry, Severusie Snape! Zawsze byłeś w niej po uszy zadurzony! – Petunia zamierzyła się na niego groźnie. – I nie waż się wspominać o sam-wiesz-czym!
W innej sytuacji Evan parsknąłby śmiechem.
– Nazywam się Evan Prince – wyjaśnił, zanim znów zaczęła krzyczeć. – Powiedziała pani „Severus Snape”? To nazwisko nie jest mi obce, chyba widziałem go w Londynie. Ciemne długie włosy, czarne oczy, szczupła twarz?
– To on. Pewnie znowu się zaplątał w jakieś ciemne sprawki, podły chłopak. Zawsze taki był, zepsuty do szpiku kości. Jabłko nie pada daleko od jabłoni!
Ślizgon zdecydował się nie drążyć tematu – kobieta praktycznie pluła jadem .
– Widziała pani może siostrę po tym, jak skończyła ona szkołę? Próbuję się dowiedzieć, co się z nią działo przed ślubem…
Petunia wydęła wargi.
– Nie widziałam tej dziwaczki. Ani razu. Miała swoich świrniętych przyjaciół, nie interesowała się normalnym życiem. I krytykowała Vernona. Nie miałam powodu jej zapraszać.
Evan westchnął ciężko i podziękował kobiecie za rozmowę. Potter czekał na niego na rogu ulicy, zdążył już ściągnąć pelerynę.
– I jak? – spytał.
Zanim Ślizgon zdążył odpowiedzieć, usłyszał za sobą szybkie kroki i czyjś głos.
– Panie Prince! Proszę zaczekać… – wołał blondyn, który najwyraźniej wypadł zza drzwi, pod którymi przed chwilą stał.
– Dudley? – aurorowi opadła szczęka na widok nieznajomego.
– Harry? Miło cię widzieć. – Blondyn uśmiechnął się lekko i szybko zwrócił się do jego towarzysza – Pan… Evan Prince, tak? Opisał pan człowieka bardzo podobnego do mężczyzny, którego widziano w Londynie, w rejonie Spinner’s End. Potrzebujemy wszystkich informacji, jakich może pan udzielić.
Mugol wyciągnął z kieszeni coś, co przypominało odznakę aurora, jaką nosił Potter.
– Zostałeś policjantem? – w głosie Pottera pobrzmiewało niedowierzanie.
– Mhm. Niedawno. Widzę, że tobie też się coś udało – mężczyzna wskazał na robocze szaty aurora i uścisnął dłoń Pottera. Ten mrugnął, wpatrując się w pierścionek na prawej dłoni blondyna.
– Zaręczyłeś się, Dudley?
– Mhm. – mugol kiwnął głową. Zniżył głos. – Ona jest jedną z was . Wracając do tematu – co tu robisz, Potter?
– Szukamy informacji na temat przeszłości pewnego człowieka. Ciotka Petunia go znała jako dziecko… – auror westchnął. – Skoro słyszałeś rozmowę Evana, to założę się, że nic nie powiedziała.
– Nie. – blondyn potrząsnął głową – Kim jest Severus Snape?
– Kim był, chciałeś powiedzieć, Dudley. On nie żyje. Od roku. Był moim nauczycielem.
– To jego opisywał Evan? Ciekawe, że mama pomyliła Evana z tym gościem. Macie może zdjęcie tego Snape’a?
Zapadła chwila niezręcznej ciszy. W końcu Potter sięgnął za pazuchę i podał swojemu kuzynowi zdjęcie Severusa z czasów, kiedy był nauczycielem. Ten powiódł wzrokiem po fotografii , a następnie po czarodziejach.
– Coś mi tu śmierdzi. Twój kolega jest do niego strasznie podobny. I ma twoje oczy. To znaczy, oczy ciotki Lily. Jesteście pewni, że on nie żyje? – zapytał wreszcie policjant imieniem Dudley.
Auror ciężko westchnął.
– Wygląda na to, że Snape jest jego ojcem – powiedział wreszcie. – I tak, jestem pewien. Widziałem śmierć profesora na własne oczy, Dud, to nie było coś, co łatwo zapomnieć.
– W takim razie się mylisz. Facet ze Spinner’s End zajmuje dom, który od lat był pusty, toteż zainteresowała się nim policja, ale nie była w stanie nic się o nim dowiedzieć. Zrozumiałe, skoro to jeden z was. To jego zdjęcie. Ten koleś to twój Snape. Nie mam wątpliwości. I jest jak najbardziej żywy.

Dodaj komentarz

Filed under My stories, Polski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s