Trochę o dzieciach biesów…


Hej pierwszaku, jesteś nowy w Sigil? Na pewno zauważyłeś, że w tłumie na ulicach pętają się również dzieciaki biesów. Mało kto z miejscowych zwraca na nie uwagę, ale ty się gapisz. Co w nich takiego interesującego? Skrzydła? Łuski? W Mieście Drzwi nikogo to nie zaskakuje. Wyjaśnię ci grzecznie, skurlu – nikogo nie obchodzi tutaj, czy twoja mamusia była biesem.

Skoro już o tym kłapię paszczęką, to mój papa też pochodził z Niższych Planów. Nie rób takiej miny, tępaku! Prawdę gadam. Inkubem był. Co, nie wiesz, co to takiego? To taki bies facet, co to lubi kobiety. Istnieją też sukkuby – na odwrót. Kobiety, które lubią facetów… a czasem nie ograniczają się tylko do nich. Nie dziwota, że wielu biesokrwistych pochodzi od jednego z tych biesów… Wyglądają tak, że wielu trepów rozkłada się pokotem u ich stóp. Ta dziewczyna, do której robiłeś maślane oczy… ta ze skrzydłami… prawie na pewno jest półkrwi sukkubem. A może w połowie erynią. Wyglądałaby tak samo. Ale nie tylko biesy rozkoszy mogą mieć dzieciaki… Czemu zrobiłeś się taki czerwony? Znałam kiedyś jednego krewniaka, którego mama była marilith. Miał łuskowaty ogon i dodatkową parę rąk, ale poza tym był fajnym gościem. Machał mieczami tak szybko, że nie dało się nadążyć wzrokiem… Ale, ale, wbrew popularnemu przekonaniu marilith to nie tylko dziewuchy. Widziałam kiedyś faceta. Verin się zwał, mówili na niego Głos Graz’zta. Nie no, dobrze się czujesz?

Wyjątkowo tępy trep z płaskim nosem i rogami na głowie? Zapewne jego tatusiem był bies goristro. Te stworzenia nie są zbyt inteligentne. Większość takich dzieciaków to efekt gwałtu. Tak samo jak rodzicowi, brakuje im zdolności współdziałania z innymi. Mogą co najwyżej posłużyć w jakiejś armii, wszędzie indziej będą wyrzutkami. Prawdopodobnie spotkałeś też istoty, które były w połowie glabrezu. Mają jedną parę szczypiec, takich wielkich. Skrzydła i łuskowatą skórę też, oczywiście. Same w sobie też są wyjątkowo duże, podobnie jak tatuś. Ciekawa jestem, jak mamusia to przeżyła… chyba, że mamusia była biesem. Półbalory wyglądają podobnie. Ich skóra jest nieco bardziej czerwona, ale to cała różnica. Mają łuski, pazury i skrzydła. Tak jak półkrwi glabrezu, z reguły mają robiące wrażenie rozmiary i mięśnie.

Skoro już zaczęłam mówić o mieszkańcach Piekieł, pójdziemy dalej tą drogą. Dzieci rogatych, brodatych i kościanych diabłów z reguły dziedziczą cechę charakterystyczną biesa. Nie muszę chyba wchodzić w szczegóły. Nie słyszałam natomiast o półkrwi lodowym biesie.

Jeden pierwszak, którego kiedyś spotkałam, był biesokrwisty. Ale mówił na siebie inaczej. Najwyraźniej ich elfy polubiły biesy, jeśli chwytasz, o czym mówię. Słoneczne elfy, nie drowy. Zmieszały się tak skutecznie, że trudno powiedzieć, jakie biesy były rodzicami. Ryvvik mówił o nalfeshnee, vrockach i glabrezu. Skoro o drowach mowa, to musiałeś spotkać kiedyś draeglotha. Nie? Trudno go nie zauważyć. Ten trzymetrowy kolos ma dwie pary rąk, ciemną skórę i białą grzywę. Pytasz, co to? Dzieciak drowki i biesa glabrezu. Jeden siedzi o, przy tamtym stole. Ale nie chciałbyś go drażnić. Ma ostre pazury. Mroczne elfy krzyżują się też z yochlolami – wysłannikami ich potęgi. Te istoty wyglądają na nieco… rozmazane. Półpłynne. Ale nie chciałbyś zezłościć ani tych dziewuszek, ani ich mamuś. Mają spore możliwości. Pewnie zauważyłeś też, że drowy lubią pająki. A to powinno poprowadzić cię do kolejnego logicznego wyboru. Taak, bebilith. Widziałam kiedyś elfkę, której mama została ugryziona przez pajęczego biesa. Domyśl się, jak wyglądała. Była szczuplutka, a jej włosy były jadowicie zielone. Podobno pluła trucizną na dokładkę.

Nie wspominałam jeszcze, że istnieją też jeszcze inne wybuchowe mieszanki. Tanarrukki na przykład. Orki z pewnej Pierwszej Materialnej zmieszały się z biesami nalfeshnee. Nie wiem, ile w tym prawdy. Skurle wyglądają tak, że myślałabym, że tatusiem był hezrou. I śmierdzą na dokładkę. W tym towarzystwie znajdziesz jeszcze durzagona. To dzieciak potężnego biesa (nie każ mi zgadywać, jakiego) i duergara. Ma rudą brodę, a poza tym wygląda prawie tak samo, jak zwykły szary krasnolud. Oczywiście, jest potężniejszy od nich – wśród swoich pewnie jest jakiegoś rodzaju przywódcą. Gdzie tu jest haczyk, pytasz? Wiele duergarów nawet nie wie, że zostały… hmm, odwiedzone… przez biesa.

Ta istota? To nie satyr, trepie, to pół-armanite. Jakbyś spotkał jego tatusia, lepiej, żebyś go nie porównał do centaura. Bies się wkurzy – a umie walczyć, zapewniam cię. Wracając do naszego gościa – ma nogi i ogon konia i humanoidalne ciało.

Pytasz, jakie biesy mogą płodzić dzieciska? Niemal wszystkie. Większość ma potrzebny do tego „sprzęt”… albo może zmieniać kształt. Nie wspominając o tym, że większość przy okazji zmienia też płeć. Do wyboru, do koloru. Potomstwo z takich związków odziedziczy prawdziwe cechy rodzica. To tak, jak z półsmokami. A inne półbiesy powstają przez użycie magii. W to już nie będę wchodzić – brr, słyszałam o półkrwi biesie cienia. Zapomniałabym – biesy mogą krzyżować się z prawie wszystkim, nie tylko z humanoidami. Unikają tylko bezmyślnego robactwa i zwierząt. Tak więc możesz spotkać półbiesy wszędzie. Widziałam kiedyś takiego gargulca… i morską wiedźmę… i krakena… i bestię przemieszczenia… Mogłabym ciągnąć tę listę w nieskończoność.

Część arcybiesów także ma śmiertelne dzieciaki. Taki Graz’zt na przykład. Miał wiele kobiet, a ja na ich miejscu bym się długo nie opierała… Wiadomo o przynajmniej dwóch jego potomkach. Athux jest w połowie drowem, w połowie biesem i prowadzi armie Mrocznego Księcia. Jego przyrodnia siostra Thraxxia służy z kolei jako zabójczyni. Nie chciałbyś spotkać tej dwójki. Zwłaszcza, że jest jeszcze trzecie z rodzeństwa. To Iuz. Tak, ten krewniak, który rozpętał wojnę na jednym z Pierwszych Materialnych. Został jedną z potęg na dokładkę.

Na koniec powiem ci o naprawdę ciekawej mieszance. Biesy i niebianie też mogą się rozmnażać… Nie wierzysz? Popatrz – tam stoi concordant killer. Jego mama była niebianką, papa biesem. Idź się spytaj, skurlu, jak takiś niedowiarek. Co? Hej! Nie mdlej mi tu, koleś, bo będziesz następnym posiłkiem czyjegoś tatki!

– Faerl, gospoda „Dzieci Niższych Planów”

Dodaj komentarz

Filed under Eseje, Polski, RPG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s