Służba r. 3


A/N: Jak zwykle, za betowanie dziękuję Nyks z forum Mirriel. Czekam na komentarze.

Rozdział 3

Severus siedział na kanapie, rzucając pluszowego znicza w stronę małego Lupina, kiedy usłyszał otwierające się drzwi. Zesztywniał – dzieciak popatrzył na niego dziwnie, ale rozluźnił się trochę, gdy dotarł doń głos Ginny Weasley… pardon, Potter. Muszę się w końcu przyzwyczaić, przemknęło mu przez myśl.
Żona Pottera weszła do pokoju pół kroku za młodą kobietą w białej sukni. Nieznajoma miała kręcone ciemne włosy układające się w piękne loki. W oczy rzucał się biały szal, misternie udrapowany i osłaniający przy okazji jej szyję.
– Co o niej sądzisz? – zapytała kobieta, okręcając się dookoła.
– Ładna – stwierdziła Ginny, uśmiechając się lekko niczym do jakiegoś wspomnienia. – Tylko, na litość Merlina, zdejmij ten szal!
Kobieta pokręciła zdecydowanie głową, siadając przy stole. Mały Lupin musiał ją znać, bowiem z piskiem rzucił się w jej stronę. Próbował wdrapać się na jej kolana, co nieznajoma skwitowała wesołym śmiechem. Do pokoju zajrzał Potter.
– Cześć, Hermiona – powiedział z uśmiechem na widok kobiety. – Wesele nie jest odwołane?
– Nie – kobieta poprawiła szal. – Tak długo, jak świadek i druhna zechcą się na nim pojawić…
Chłopiec-Który-Przeżył roześmiał się znowu, a żona mu zawtórowała.
– Za żadne skarby świata nie mogłabym przegapić waszego ślubu! Jak się ma Ron?
– Dobrze. Pani Weasley… Molly… nie daje mu spokoju.
Severus rzucił machinalnie piłkę w stronę Teddy’ego. Chłopiec zeskoczył z kolan Hermiony Granger – mężczyzna wciąż nie mógł uwierzyć, że mogła przemienić się w tak uroczą kobietę – i złapał szybko znicza.
– Założę się – powiedział tymczasem Potter. – Pamiętasz ślub Billa? A nasz? Mamę zawsze ogarnia gorączka przygotowań… zwłaszcza, że tu nie można ich pozostawić narzeczonym…
– Można – obruszyła się Granger.
– Nie mówię o tobie. Mam na myśli Rona. Nie dam się oszukać, założę się, że to ty dobierasz mu krawaty. Znam jego styl, a raczej jego brak…dzieliłem z nim dormitorium przez te wszystkie lata.
– Jak mało wiary pokładasz w Ronaldzie…
Potterowie parsknęli śmiechem. Młodszy czarodziej sięgnął po szal.
– Ściągaj ten szal, Hermiona, lepiej wyglądasz bez niego…
– Nie – Granger najwyraźniej była uparta.
– Daj spokój. Wszyscy to widzieliśmy. Nie masz się czego wstydzić, naprawdę. Prawie nie widać…
– Widać! – kobieta złapała za drugi koniec szala, ale Potter był szybszy i go ściągnął.
– Eee tam, nie widać – skonstatowała pani Potter, przyglądając się uważnie szyi Hermiony. – Severus?
Snape podniósł głowę, ignorując cichy okrzyk panny Granger – tyle że nie wyglądało na to, by miała długo nią pozostać, pomyślał. Podszedł nieco bliżej i skrzywił się, kiedy wreszcie dotarło do niego, co sprawia taki problem.
Na szyi jego dawnej uczennicy widniała brzydka blizna – pionowa czerwona kreska, biegnąca tylko kilka centymetrów od tętnicy szyjnej. Nieświadomie podniósł rękę i prześledził swoją własną arterię. Granger złapała za szal i miała zamiar znów owinąć szyję, kiedy go rozpoznała.
– Harry, co tu robi profesor Snape? – zapytała zszokowana.
Szal opadł, zapomniany, na ziemię. Potter go podniósł, a następnie chrząknął kilka razy, najwyraźniej nie wiedząc, od czego zacząć.
– Umm… pamiętasz, pytałem cię kilka dni temu o te nowe przepisy – grymas na twarzy nie pozostawiał wątpliwości, co Potter o nich myśli.
– Masz na myśli niewolnictwo? To barbarzyństwo! Chętnie bym porozmawiała z Ministrem i powiedziała, co o tym myślę, ale nie mam teraz czasu… Ciekawa jestem, jaki nieczuły drań to wymyślił! To jest…
Potter podniósł rękę, przerywając jej tyradę. Severus nie był specjalnie zaskoczony negatywnym nastawieniem Granger do nowego prawa.
– Widzisz, tu się z tobą zgadzam, ale mam problem. Umm… kupiłem pewnego niewolnika z zamiarem wyzwolenia go, a dopiero później powiedziano mi, że to niemożliwe…
Snape drgnął i odwrócił wzrok, kiedy poczuł na sobie spojrzenie Granger. Jej oczy rozszerzyły się znowu.
– Nie żartuj, Harry… przecież on miał być martwy … a poza tym, jak mogli zrobić z niego… – zabrakło jej słów – on na to nie zasłużył!
Wargi Pottera drgnęły.
– Powiedziałem to samo, kiedy Severus poinformował mnie, jakie jest obecne prawo. A sądząc po tym, jak nas traktuje, Ministerstwo musi być dobre w praniu im mózgów…
Granger zmarszczyła brwi, a następnie zaczęła mamrotać niepochlebne komentarze pod nosem. Pewnie gdyby nie obecność dziecka, klęłaby. Severus widział, że jest wściekła. Udawał jednak, że rozmowa go nie dotyczy i dalej zabawiał małego Lupina.
– Mogę spróbować porozmawiać z Kingsleyem… Harry, czemu nie zapytasz swojego szefa?
– Mam do ciebie większe zaufanie – skwitował cierpko Potter.
– Gawain Robards przewodził aurorom od lat. Musisz ufać swojemu przełożonemu, Harry!
– Nie w tym sęk. Nie chcę, żeby Ministerstwo się wtrącało. Severus to moja sprawa… moja odpowiedzialność. Dość już ludzi zawiodłem… – Potter pochylił głowę, a żona momentalnie podeszła bliżej i położyła mu rękę na ramieniu.
– Nikogo nie zawiodłeś. Uratowałeś nas wszystkich…
– Za jaką cenę? – krzyknął przenikliwie Chłopiec-Który-Przeżył.
Wyrwał się z ramion Ginny i uciekł do swojego pokoju.

Cdn.

————————————————————————

Rozdział 1

Rozdział 2

Rozdział 4

Rozdział 5

Rozdział 6

Rozdział 7

Rozdział 8

Dodaj komentarz

Filed under My stories, Polski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s