Służba r. 7


Severus spędził pierwsze dni listopada niczym w jakimś śnie. Zajmował się małym Lupinem, owszem, ale jego myśli krążyły gdzieś daleko. Chwilami zdawało mu się, że jest rok 1980, potem – że jest znowu w celi, a jeszcze innym razem, że jest dzieckiem.

Z tego stanu wyrwał go pewnego ranka dochodzący z drugiej sypialni cichy, prawie niesłyszalny płacz. W pierwszej chwili podejrzewał panicza Teddy’ego, ale szybko rozpoznał głos swojego właściciela.

– Nie! Będę dobrym chłopcem! Wujku! Nie! Obiecuję! – przerażająco dziecinne krzyki pana Pottera przeszły w płacz. – Przecież wszystko zrobiłem! Byłem dobry! Nic jej nie powiedziałem!

Snape słyszał, jak pani Potter próbuje uspokoić męża.

– To nie twój problem! Nikogo nigdy to nie obchodziło! Radziłem sobie sam! – Potter zareagował agresją.

– To nigdy nie powinno było się stać – głos Ginny Potter był zduszony ze wściekłości – Nigdy! – Pan Potter milczał. – Czemu nigdy nic nie powiedziałeś Dumbledore’owi ani McGonagall?

– Nie było co mówić.

– Jeśli tak myślisz, to masz coś nie w porządku z głową! Popatrz na swoje plecy!

– Moje plecy? – Severus dostrzegł przez uchylone drzwi, jak Potter sztywnieje.

– Masz blizny na plecach. Stare blizny. Nie mam pojęcia, jakim cudem nikt ich nie zauważył…

Niewolnik niemal się zachłysnął. Kto śmiał uderzyć Pottera? Syna Lily? Młodszy czarodziej odwrócił się twarzą do ściany.

– Dumbledore mnie tam umieścił! Próbowałem mu powiedzieć, ale stwierdził, że muszę tam zostać z powodu ofiary mojej matki! – zapadła cisza. – Przynajmniej wuj już mnie nie bił. – powiedział gorzko.

Snape się zachłysnął. Przypomniał sobie kilku Ślizgonów, których zachowanie zdradzało maltretowanie w domu. Pan Potter zachowywał się teraz tak samo. Czemu nigdy nie widział tego w szkole? Czyżby chłopak był aż tak dobry w ukrywaniu prawdy? Pamiętał, że jako nauczyciel potrafił dostrzec ślady maltretowania, ale nie wiedział dobrze, dlaczego był dobry w ich znajdowaniu . Miał przeczucie, że nie powinien dociekać przyczyny…

– Co zrobiłeś, że ten przeklęty mugol zbił cię pasem?

Potter roześmiał się gorzko. Severus widział, jak wskazuje żonie jedną z blizn, potem drugą… i trzecią. Mówił obojętnie.

– Miałem trzy lata… i po raz pierwszy pokazałem, jakim jestem szurniętym dziwadłem. Niekontrolowana magia… – chwila przerwy – Miałem siedem lat… Jedna z nauczycielek zobaczyła, jak Dudley mnie bije i przezywa, jak zawsze noszę jego stare ubrania, jaki drobny jestem. Powiedziałem jej prawdę. Poszła do Dursleyów… ci oczywiście powiedzieli jej, że jestem małym, parszywym kłamcą… a potem wuj Vernon mnie zbił…

– Och, Harry… – głos pani Potter zadrżał.

– Wiesz, co było najgorsze? Więcej nie zobaczyłem panny Lily. Zwolnili ją następnego dnia – za to, że była naiwna i uwierzyła w niestworzone historyjki dziecka z rozbuchaną wyobraźnią. – Potter z trudem stłumił szloch. – Nie ma co, Dursleyowie mieli znajomości…

– Jak często…? – Ginny Potter nie zdołała dokończyć zdania.

– Tylko wtedy. Tylko te dwa razy. Wuj Vernon musiał się naprawdę wściec, żeby mnie uderzyć.

Snape zacisnął wargi – poczuł bowiem irracjonalną chętkę, żeby odnaleźć tego Vernona oraz jego rodzinę, i ukarać ich za to, że ten [k4]on śmiał uderzyć pana Pottera. Może i tylko dwa razy… o dwa razy za dużo.

– Czy Ron i Hermiona wiedzą? – Potter potrząsnął głową. – No tak, nigdy nie lubiłeś mówić o swoim dzieciństwie. Teraz już wiem, dlaczego… – podsumowała gorzko pani Potter.

– Daj spokój, nie było tak źle – Severus usłyszał głos właściciela.

– „Nie było tak źle”? Tak nazywasz to, że traktowali cię jak skrzata domowego, że cię głodzili, że przez dziesięć lat mieszkałeś w cholernej komórce, że dorastałeś nie znając imion swoich rodziców, ani nie wiedząc, jak wyglądali? – żona Pottera podniosła głos, praktycznie krzyczała.

– Uch… Ginny… nie było tak źle, w końcu tu jestem…

– Ta kobieta była siostrą twojej matki! Jesteś jej rodzonym siostrzeńcem! Jak mogła cię tak traktować?

Siostra Lily? Lily miała siostrę? Chyba nie były bardzo do siebie podobne, skoro pan Potter nie wiedział, jak wyglądała jego matka… Snape na próżno usiłował sobie przypomnieć coś więcej, poza wrażeniem, że nie lubił siostry Lily… z wzajemnością.

– Ciotka Petunia nigdy nie mówiła o Li- mamie…

– To dlatego mówisz o nich zawsze po imieniu? Dlatego, że przez tyle lat nawet tego nie wiedziałeś? – szepnęła jakby do siebie pani Potter.

Petunia Evans… nazwisko było znajome Severusowi. Słyszał cichy płacz swojego właściciela – przemknęło mu przez głowę, że musiał on mieć okropne dzieciństwo, skoro nauczył się płakać prawie bezgłośnie, wbrew naturze… Mimo najlepszych wysiłków, nie mógł sobie przypomnieć nic więcej. Czyżby jego pamięć była jakoś powiązana z drugą panną Evans… matką pana Pottera?

Snape westchnął i zszedł na dół po śniadanie. Tym razem nikt nie odpowiedział na pukanie. Skorzystał z uchylonych drzwi i wszedł do sypialni państwa – akurat, kiedy pani Potter przetrząsała szuflady w poszukiwaniu eliksiru spokoju.

– To już ostatni – powiedziała z westchnieniem, podając fiolkę mężowi.

Odwróciła się i zobaczyła Severusa, który ze ściągniętą twarzą przypatrywał się bliznom na plecach właściciela.

– Pan Potter potrzebuje dyptamu… albo maści… – powiedział zamyślony.

– Na te blizny nic nie pomoże. Są za stare – powiedziała Ginny Potter, a jej mąż zesztywniał.

– Maść ze Św. Munga może je zmniejszyć, pani Potter.

– Skąd to wiesz? – zapytał pan Potter ochrypłym głosem.

Severus zamyślił się… Nie potrafił jednak odpowiedzieć na takie pytanie. Od konieczności odpowiedzi uratowała go Ginny.

– P – Severus jest Mistrzem Eliksirów, Harry, a oni muszą znać przynajmniej podstawy leczenia.

– Kolejna rzecz, która dla ciebie jest oczywista, a dla mnie nie – powiedział Potter i podniósł się powoli z łóżka.

Cdn.

———————————————————

Rozdział 1

Rozdział 2

Rozdział 3

Rozdział 4

Rozdział 5

Rozdział 6

Rozdział 8

Dodaj komentarz

Filed under My stories, Polski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s