Służba r. 8


Rozdział 8

Minęło jeszcze kilka dni i pewnego popołudnia płomienie w kominku Potterów zabarwiły się na zielono, oznajmiając przybycie gości. Severus podniósł się z podłogi i złapał panicza Lupina – który najwyraźniej przechodził etap zafascynowania ogniem – by nie zrobił sobie krzywdy ani nie wpadł odwiedzającym pod nogi.

Snape był zaskoczony, kiedy gościem okazała się Hermiona Granger – teraz już Weasley. Otrzepała się z pyłu, a potem odsunęła na bok, co oznaczało, że za chwilę przybędzie ktoś jeszcze. Toteż kiedy z kominka wypadł pan Ronald Weasley, niewolnik nie był zaskoczony i podszedł bliżej, by usłużyć gościom.

Szwagier pana Pottera najpierw się zachłysnął, a potem wycelował w niego różdżkę, na co jego małżonka tylko podniosła brew. Pani Weasley oddała Severusowi płaszcz, który znalazł się natychmiast na właściwym miejscu, a jej mąż patrzył na wszystko z niedowierzaniem wypisanym na twarzy. Severus ukłonił się i zastygł w wyuczonej pozie, czekając, aż ten odda mu płaszcz.

– Ron – szturchnęła go panna Granger… już nie Granger – oddaj mu płaszcz.

Pan Weasley wykonał machinalnie polecenie, a potem, ujrzawszy swoje okrycie w rękach Snape’a, wybuchnął.

– Co to za jakieś zabawy? Coś ty za jeden i czemu udajesz Snape’a? Jeszcze będziesz chciał odjąć punkty, co?

Niewolnik podniósł brew.

– Nie jest już pan w Hogwarcie, panie Weasley.

– Zaraz… Hermiona, mówiłaś, że tłusty drań nie żyje! Co on robi w domu mojej siostry i czemu gada jak ten typ, co go chcieli mamie sprzedać?

– Na to pytanie najlepiej ci odpowie Harry – świeżo upieczona pani Weasley oderwała się od witania dziecka.

– Harry? Czemu Harry, a nie sam Snape? Coś ty zrobił, draniu, że udało ci się przeżyć?

Podniesione głosy zwróciły uwagę państwa Potterów, którzy weszli do salonu. Severus cofnął się do tyłu. Wykonał polecenie, właściciele nie mogli mu nic zarzucić.

– Ron! Hermiona! Dobrze was znowu widzieć!

Ron prychnął. Hermiona stłumiła uśmiech. Mężczyzna demonstracyjnie przywitał się najpierw z siostrą, a dopiero potem z panem Potterem. Snape zauważył, że Weasley najwyraźniej trochę zmądrzał– poczekał z pytaniami, aż opuszczą hol i znajdą się poza zasięgiem jego wzroku.

– Harry, kim jest ten facet i co on tutaj robi?

– To nasz niewolnik. Kupiłem go, zanim się dowiedziałem, że nie mogę go uwolnić… – z drugiego pokoju dobiegał głos pana Pottera.

– Niewolnik? Przecież niewolnicy to dawni śmierciożercy – chcesz, żeby cię zabił we śnie?

– Nie zrobi tego. Przeszedł pranie mózgu. Jedynym jego celem jest zadowolić właściciela.

– „Pranie mózgu”? To mózg można wyprać? Sam bym tak czasem chciał…

– To nie tak działa – panna Granger… pani Weasley… wtrąciła ze śmiechem – To znaczy, że nauczono go myśleć w zupełnie inny sposób… wierzyć w coś zupełnie innego, niż kiedyś.

– W takim razie szkoda, że nie zrobili tego z Malfoyem.

„Malfoyem”? Co tym ludziom zrobił Lucjusz, że aż tak go nienawidzili? A może pan Weasley miał na myśli dziedzica Malfoyów, Dracona? Ślizgoni nie lubią Gryfonów i vice versa, przypomniał sobie niewolnik.

Głosy pana Weasleya i jego siostry, pani Potter, oddaliły się. W przyległym pokoju pozostał pan Potter i panna Granger. Severus usłyszał szczęk zamykanych drzwi, pewnie po to, by panicz Teddy nie przeszkodził w rozmowie.

Rzucał więc dziecku znicza albo kierował ruchami pluszowego wilczka Remy, ale nie mógł nie słyszeć rozmowy, nieważne, jak bardzo nie chciał. Najwyraźniej o nim zapomnieli.

– Hermiono… Dowiedziałaś się czegoś?

– Czegoś. Jeśli pamiętasz, do niedawna byłam na miesiącu miodowym…

– Uhm… err… – wyglądało na to, że jego właściciel jest zakłopotany. – Wiem. To czego się dowiedziałaś?

– Nie zapytasz o miesiąc miodowy? – zażartowała nowa pani Weasley. – No dobrze. Powiem ci tyle – żal mi profesora Snape’a…

– Aż tak źle? – spytał zmartwiony Potter.

– Ministerstwo używało wszystkiego, co tylko nie jest Niewybaczalne. W myśl zasady „cel uświęca środki”. Nie będę ci tego opisywać, to były normalne tortury… Diffindo, baty, noże… – pani Weasley zrobiła przerwę i Snape domyślił się, że wróciło do niej wspomnienie Bellatrix Lestrange. – Udało im się nawet opanować Sectumsemprę…

– S-Sectumsemprę? – powtórzył pan Potter roztrzęsionym głosem.

– A także zaklęcia leczące. Przecież nie chcieli nikogo zabić, oczywiście… – zadrwiła panna Granger. – Z tego, do czego udało mi się dotrzeć, wynika, że na p… profesorze używali głównie jego własnych zaklęć. Nie wiem, ile razy rzucali na niego Sectumsemprę… ile razy bili go tak, jak kiedyś robił to jego ojciec, Tobiasz…

– Och… – powiedział cicho pan Potter.

Snape wypuścił z rąk piłeczkę. Usłyszał męski głos, wykrzykujący Sectumsempra, a potem uczucie, jakby tysiąc noży przecinało jego ciało. Był świadom tego, że leży w kałuży własnej krwi.

Nigdy nie pozwalali mu stracić przytomności… zawsze ktoś leczył jego rany… tylko po to, by znowu rzucić nań zaklęcie. Zaklęcie, które sam stworzył. Albo pojawiał się jego ojciec… Zadrżał.

Był świadom obecności kogoś jeszcze w pomieszczeniu. Skulił się, jakby oczekując ciosu. Tobiasz zawsze go bił… gdzie jest Eileen? Matka? Gdzie Lily? Przy niej nie odważy się go uderzyć…

Trzask. Krew. Tyle krwi. Smród. Jego własny krzyk. Zapach alkoholu. Ból. Mamo… Lily…

– Severus! – kobiecy głos, pełen niepokoju.

Mama? Lily? – wyszeptał. Przynajmniej tak mu się zdawało.

Nie sądził, by był w stanie wydać z siebie jakiś dźwięk. Przez zasłonę bólu usłyszał szybkie kroki, przekleństwa… Próbował się skurczyć, zniknąć. Nie! Więcej nie zniesie!

– Co się z nim dzieje?…

– … wezwać pomoc…

– … szpital św. Munga…

Czyżby zapadł się już tak daleko? Czyżby podzielił los ofiar Bellatrix? Longbottomów? – to była jego ostatnia rozsądna myśl, zanim pochłonęły go ból, krew i krzyk.

Cdn.

———————————————————

Rozdział 1

Rozdział 2

Rozdział 3

Rozdział 4

Rozdział 5

Rozdział 6

Dodaj komentarz

Filed under My stories, Polski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s