Patronusy


Ginny Weasley leżała na swoim łóżku w dormitorium.
Był środek nocy i wszystkie jej koleżanki dawno spały. Dookoła panowała ciemność, rozświetlona tylko przez dwie sylwetki na środku sali.
Dwa Patronusy.
Smukła srebrzysta klacz zarżała cicho i cofnęła się. Stojący przed nią ogier postąpił dwa kroki i trącił ją delikatnie pyskiem. Ginny niemal czuła jego oddech na swojej skórze.
Jej patronus podrzucił łbem, aż grzywa zafalowała. Klacz rozstawiła szerzej szczupłe nogi, kiedy ogier się na nią wspiął.
Świat zawirował przed oczami Gryfonki. Jedynym stałym punktem wydawały się dwa kopulujące patronusy. Przez moment zdało jej się, że obok niej w łóżku leży jej narzeczony.
Oblało ją nieznośne gorąco.
Dałaby wszystko, żeby Harry tu faktycznie był. Nie potrafiła zapomnieć pierwszej – i jak na razie jedynej – nocy, którą razem spędzili.
Widok ich patronusów jeszcze spotęgował te uczucia.

A/N: Stary drabulek, który mi zbetowała Nyks. Czekam na komentarze.

Dodaj komentarz

Filed under My stories, Polski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s