Czemu zainteresowałam się drowami?


Moim pierwszym spotkaniem z fantasy (a w szczególności Zapomnianymi Krainami) było „Baldur’s Gate” około 2002 roku. Gorion, Sarevok, Imoen, Jaheira czy Khalid wywarli na mnie niezapomniane wrażenie. Elfy, półelfy, czy ludzi znałam już z książek Tolkiena. Natomiast tutaj był ktoś jeszcze – tajemnicza i mroczna Viconia DeVir o pięknym głosie (ś.p. Gabrieli Kownackiej), mówiąca językiem jednocześnie pięknym, groźnym i niezrozumiałym!

Potem nadeszło „Baldur’s Gate II”, które oferowało mężczyznom romans z Viconią albo Jaheirą (ale niestety, zabiło Khalida). Była to okazja dowiedzieć się więcej o Vic i jej tajemniczym świecie zwanym Podmrokiem. Można było też zawitać do Podmroku i do całego miasta mrocznych elfów – gdzie człowiek przekonywał się, jak wygląda ich społeczeństwo. Drowy – tak podobne i niepodobne do swoich krewniaków z powierzchni.

Kiedy zorientowałam się, że „Baldur’s Gate” to tylko kawałek większego świata, zainteresowałam się powieściami z Zapomnianych Krain. Pierwszą, którą kupiłam, były „Wrota Baldura II” Phila Athansa (tak, śmiejcie się!). Nawet *to* mnie nie odrzuciło od FR – ponieważ drugą książką było „Dziedzictwo” R.A. Salvatore’a. Przedstawiało historię Drizzta Do’Urden – tego samego, który był tak piekielnie trudnym przeciwnikiem w „Baldur’s Gate 1”. Co więcej, pokazywało jeszcze trochę świata drowów i ich pięknego języka.

Skompletowałam więc Tetralogię Dziedzictwo, a potem sięgnęłam po Trylogię Mrocznego Elfa. „Ojczyzna” ukazała cudowne miasto mrocznych elfów – Menzoberranzan, miejsce pochodzenia zarówno Drizzta, jak i Viconii. Do dziś pozostaje ona jedną z moich ulubionych książek (aczkolwiek jej wady rażą).

Później – po kilku książkach z Sagi Drizzta – nastąpiła Trylogia Liriel, znana także jako seria Światło i Cienie, autorstwa Elaine Cunningham. Elaine pozwoliła spojrzeć na ten tak inny od naszego świat oczami kobiety, a przy tym kogoś innego niż słynny renegat „kura znosząca złote jajka” Drizzt.

Mniej więcej w tym samym czasie zaczęłam się też udzielać na forum dnd.pl (później wchłoniętym przez Poltera), a kilka miesięcy później na forum WotC. Pozwoliły mi one odkryć bogactwo materiałów do Zapomnianych Krain, a w szczególności traktujących o elfach – czy to tych z powierzchni, czy z Podmroku.

Kupno FRCS było już tylko potwierdzeniem faktu. „Podmrok” należał do najbardziej wyczekiwanych przez mnie książek, zwłaszcza że dotarł w moje ręce w szpitalu i ratował mnie przed kompletną nudą!

Od czasu „Ojczyzny” i „Córki Mrocznego Elfa” tak duże wrażenie zrobiło na mnie tylko „Evermeet” Elaine Cunningham, a potem „Wojna Pajęczej Królowej”. Niestety, na „Empyrean Odyssey” i „Lady Penitent” trochę się zawiodłam – szczególnie na decyzjach ISY i tym, że musiałam ich poszukiwać w oryginale.

Dodaj komentarz

Filed under Eseje, Polski, RPG

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s