Czarna magia r10


Kiedy aurorzy wypuścili Severusa do domu, Lily przez pewien czas chodziła na palcach dookoła niego, nerwowo obserwując każdy jego ruch i obawiając się kolejnego ataku szaleństwa. Nic takiego jednak nie nastąpiło. Jej stary przyjaciel zrobił znowu porządki w bibliotece, pozbywając się wszystkiego, co mogłoby rzucić nań choć cień podejrzenia… jakby obawiał się kolejnego aresztowania.
Kobieta siedziała przy kominku, obserwując jak Snape rzuca w ogień kolejne księgi. Pomarańczowy odblask ognia kontrastował z jego czarnym ubraniem. Lily przez chwilę zastanawiała się, czy nosił żałobę – po niej raczej niż po matce, przecież od śmierci Eileen minęło tak wiele lat – czy też po prostu lubił ciemne barwy. Próbowała sobie przypomnieć, co Sev nosił jako dziecko, przed Hogwartem, niestety bezskutecznie.
Lily przyniosła kolację z kuchni i postawiła talerz przed Severusem. Czasem był tak pochłonięty swoimi sprawami, że zapominał o posiłkach. Nieważne, że żył w mugolskiej okolicy i nie mógł zajmować się eliksirami w laboratorium – znalazł sobie inne zajęcie.
– Sev, kolacja – powiedziała cicho, dotykając jego ramienia.
Mężczyzna oderwał wzrok od płomieni, które nadawały jego twarzy wręcz upiorny wygląd. Zjadł mechanicznie, nie patrząc w ogóle na talerz, tak jakby myślami był gdzieś daleko. Lily zadrżała mimowolnie.
Kiedy wróciła z kuchni, Sev dalej siedział w tej samej pozycji. Nie poruszył się, kiedy dotknęła jego ramienia, ani nie zareagował, kiedy zawołała go po imieniu. Lily owinęła go więc kocem – przez moment na myśl przyszedł jej dorosły syn – i poszła do swojego pokoju.
Położyła się na łóżku i myślała o Harrym, zastanawiając się gdzie jest i co robi. Miała nadzieję, że jest szczęśliwy. Przypomniała sobie jego żonę – nie mogła myśleć o niej jako o swojej synowej – i usiłowała sobie wyobrazić maleńką Ginny Weasley jako dorosłą kobietę. Myślała o tym, póki nie zapadła w sen.
***
Kilka dni później Harry przyprowadził zaufanego specjalistę, który mógł zbadać Severusa i jednocześnie zachować tajemnicę. Uzdrowiciel doszedł do tych samych wniosków, co młody auror kilka tygodni temu, i pozwolił Snape’owi pozostać w domu.
Harry odprowadził matkę na stronę i cichym, napiętym głosem ostrzegł ją, by starała się nie pozostawać z Severusem sam na sam. Kiedy zapytała go o przyczyny, zaczerwienił się i nie wydusił już ani słowa. Lily domyśliła się jednak, o co mu chodziło… i zastanawiała się, skąd jej syn może wiedzieć o uczuciach Seva do niej.
Severus po rozmowie z uzdrowicielem był wyraźnie rozstrojony i nieswój, po kilku dniach jednak mu przeszło. Życie w domu wróciło do normalności.
Jakiś czas później Lily poprawiała ubranie przed lustrem, kiedy nagle w korytarzu pojawił się Sev. Odwróciła się i drgnęła nerwowo, kiedy zobaczyła jego oczy. Podeszła szybko do niego.
– Jesteś chory, Sev? – zapytała z troską, kładąc mu dłoń na czole.
Snape nie odpowiedział. Kiedy chciała cofnąć rękę, zorientowała się, że trzyma ją za nadgarstek i wpatruje się z napięciem w jej twarz. Zmarszczyła brwi, usiłując pojąć jego dziwne zachowanie… a wtedy mężczyzna pocałował ją tak gwałtownie, że straciła równowagę i oparła się o ścianę. Spróbowała go odepchnąć, ale on był nadspodziewanie silny. Jedną ręką przycisnął jej ręce do ściany, a drugą ją obmacywał, napierając przy tym całym swoim ciężarem.
– Severus, to boli! – zaprotestowała, próbując wyrwać się z uścisku.
Nie zareagował. Lily przeraziła się nie na żarty, kiedy Sev zaczął rozpinać guziki jej bluzki. Kiedy sięgnął do paska u spodni, zyskała już pewność, co się dzieje. Rozpaczliwie próbowała się wywinąć, kiedy zabrał się do ściągania jej ubrania.
Kobieta zaczęła krzyczeć, choć wiedziała, że nikt jej nie słyszy. Severus przyciskał się do niej coraz mocniej. Nagle jej uszu dobiegło przekleństwo wypowiedziane obcym, męskim głosem. W jej polu widzenia pojawiły się dwie ręce, które złapały Snape’a za szyję i siłą oderwały go od niej. Mężczyzna rzucił zdezorientowanego Seva na ziemię i stanął pomiędzy nimi.
Roztrzęsiona Lily osunęła się na podłogę i spróbowała pozbierać swoje ubranie z podłogi. Nieznajomy miał okrągłą przyjazną twarz i gładkie czarne włosy. Jego policzek znaczyły dwie blizny. Krew napłynęła kobiecie do twarzy, kiedy zdała sobie sprawę, że mężczyzna jest w wieku jej syna.
– Mój przyjaciel jest aurorem, zaraz tu będzie – powiedział mężczyzna, a potem ściągnął z ramion swój płaszcz i pomógł jej się okryć.
Ciche ‘pop!’ zaanonsowało przybycie aurora w urzędowych szatach. Lily rozpłakała się – na poły z ulgi, na poły ze wstydu – kiedy okazało się, że aurorem jest Harry.
– Neville! Co tu się stało? – zapytał, podchodząc bliżej mężczyzny, a potem zamarł na jej widok.
– Prosiłeś mnie, żebym tu zajrzał… wygląda na to, że zrobiłem to w samą porę. Ten świr dobierał się do tej kobiety, ledwie ich rozdzieliłem. Dobrze, że od machania łopatą zostało mi trochę mięśni…
Harry już nie słuchał wyjaśnień mężczyzny imieniem Neville. Przykucnął przy niej, ogarnął spojrzeniem rozrzucone ubrania. Jego twarz stężała.
– Lily, czy to prawda? – zapytał cicho.
Skinęła głową, a potem zawinęła się ściślej w płaszcz. Harry przeniósł wzrok na Severusa. Jednym ruchem odwrócił starszego od siebie mężczyznę na plecy.
– Gdybyś ją zgwałcił, porachowałbym ci wszystkie kości – powiedział niskim, złowrogim głosem.
Snape patrzył na niego oszołomionym wzrokiem, najwyraźniej nie rozumiejąc ani słowa.
– Gwałt? Nie pozwoliłbym… – urwał gwałtownie, gdy ją spostrzegł.
Próbował wstać, ale Harry popchnął go z powrotem na ziemię.
– Lily! Kto- kto ci to zrobił?! – Kobieta jeszcze nigdy nie słyszała w głosie swego przyjaciela takiego gniewu.
Neville spojrzał zdziwiony na Harry’ego, który nawet nie mrugnął okiem.
– Idź do pokoju. Porozmawiam z Lily i dowiem się, kto to był. Masz moje słowo, że zostanie ukarany. Ale żadnych samosądów.
Lily patrzyła, jak Severus wstaje i wychodzi z korytarza. Zatrzymał się na progu i popatrzył na nią z takim niepokojem w oczach, że ledwie mogła uwierzyć, że wcześniejsze wydarzenia nie były snem.
Neville zaklął głośno, kiedy postać Snape’a znalazła się w świetle. Kiedy tylko ten znalazł się poza zasięgiem wzroku i słuchu, wybuchnął:
– Harry, ja mam jakieś halucynacje, czy to był Snape? Profesor Snape?
– Nie masz halucynacji, Nev. To on, jak najbardziej.
– Ale Snape by nigdy-
– Severus… Severus nie jest sobą – powiedziała cicho Lily, której udało się w końcu ubrać.
Harry przewrócił oczami.
– Niedopowiedzenie stulecia. Pomieszało mu się w głowie. Mówię poważnie, przestań go bronić. Widziałaś, do czego jest zdolny.
– To mój przyjaciel – powiedziała z uporem Lily. – Nikt nie będzie mi mówił, jak mam go traktować, zwłaszcza ty, Harry.
Oczy jej syna błysnęły w półmroku korytarza.
– Kto inny ma cię bronić? James? Mój ojciec nie żyje! Petunia, nawet gdyby wiedziała, nie mrugnęłaby okiem. To kto jeszcze jest twoją rodziną? Ja i tylko ja! Niech to wszyscy diabli, jestem twoim synem i nie będę patrzeć, jak szaleniec robi z tobą co chce!
– Nikt nie będzie rządził moim życiem. Ani Severus, ani ty!
– Powodzenia – parsknął Harry. – Zapomniałaś o jednym szczególe: oficjalnie nie żyjesz od dziewiętnastu lat! A nikt nie wie, jak, do cholery, Snape przywrócił cię do życia! Zwłaszcza, że pewnie już wiesz, dlaczego to zrobił! Dlaczego tak bardzo nienawidził najpierw mojego ojca, a potem mnie!
Lily usłyszała głośne wciągnięcie powietrza. Jej syn przerwał swoją tyradę. Neville wodził wzrokiem od niej do Harry’ego i z powrotem.
– Lily Potter? – zapytał słabym głosem.
Kiedy skinęła głową, usiadł ciężko na podłodze. Jego oczy wciąż wędrowały w kierunku pokoju, w którym był Snape.
– Profesorowi Snape’owi odbiło na punkcie twojej matki po wojnie? – zwrócił się do Harry’ego.
– Najkrócej mówiąc, tak. Tyle że nie po wojnie, a dużo wcześniej, ponad trzydzieści lat temu.
Lily widziała, jak mężczyzna odlicza w myślach trzydzieści lat i jak zmienia się wyraz jego twarzy.
– Kurczę, Harry, to co on zrobił, kiedy… Voldemort…? – zapytał cicho.
– Podjął się misji samobójczej – przez siedemnaście lat szpiegował dla Dumbledore’a.
Kobieta poczuła, że krew odpływa jej z twarzy.
– Severus szpiegował Sami-Wiecie-Kogo? Przez tyle lat? – zawahała się, kiedy coś przyszło jej do głowy – Musiał więc wiedzieć, kto przekazał V… Sami-Wiecie-Komu treść proroctwa…
– Snape jest mistrzem, jeśli chodzi o oklumencję – powiedział jej syn.
Ani Lily, ani Neville’owi nie umknął fakt, że chłopak nie odpowiedział na drugą część jej wypowiedzi.

Cdn.

—————————————

Rozdział 9

Dodaj komentarz

Filed under My stories, Polski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s