Opowieści z Cathair Cothrom – VII


Sneag Cogadh Lan, 1 marca 825

 

Sneag Cogadh Lan wróciła już na stałe do swojego domu, ale nie mogła przestać myśleć o tajemniczym synu domu Mian Lan imieniem Solamh. Przez moment zastanawiała się nawet, czy ktoś nie namieszał jej w głowie – może Morag? A może Ceanag, swoimi tajemniczymi mocami…

Usiadła na łóżku – a raczej łożu, z rzeźbionymi słupkami i baldachimem – i zaczęła ściągać buty. Wyciągnęła się na materacu i pozwoliła, by służąca zajęła się masażem. Westchnęła cicho, ponieważ kobieta była naprawdę dobra w swojej robocie.

Kiedy obróciła się na drugi bok, dostrzegła wiszącą na krześle suknię – suknię, której tu wcześniej nie było. Żeby uczynić sprawy jeszcze ciekawszymi, była ona w kolorach srebrnym i złotym, a więc w barwach domu Mian Lan… tyle że na ramieniu widniała wyraźnie wstęga Cogadh Lan, czerwono-czarna.

–         Kto przysłał tę suknię? – zapytała, na poły spodziewając się odpowiedzi.

–         Pan Solamh Mian Lan – padła odpowiedź.

Banrion podniosła brwi, zdziwiona. Co sobie myślał Solamh, że wysłał jej suknię w barwach swojego domu? Czy naprawdę uważał, że ma od niej wyższą pozycję? A może… czyżby to ona miała być jego partnerką wyznaczoną przez kler Dawczyni Życia? To było jedyne wyjaśnienie, które miało sens.

Sneag przez chwilę zastanawiała się, czy chce w ogóle wiedzieć, kto jest jej wyznaczonym partnerem. Czy był to Solamh? Po chwili zrezygnowała z tego pomysłu – niezależnie od tego, kogo wyznaczyły jej kapłanki, mogła się też związać z kimś innym.

Kiedy masaż się skończył, kobieta wstała z westchnieniem przyjemności. Widząc, że służka patrzy na nią oczekująco, odesłała ją machnięciem ręki. W przeciwieństwie do niektórych innych elfów, nie lubowała się we własnej płci.

Banrion przez długą chwilę zastanawiała się, czy założyć suknię. W końcu to zrobiła, a potem wezwała służącego i kazała mu sprowadzić Solamha Mian Lan. Szlachcic pojawił się po kilkunastu minutach. Miał na sobie obszerne srebrne szarawary i kamizelkę w takim samym kolorze. Po raz pierwszy Sneag mogła mu się lepiej przyjrzeć. Miał przystojną twarz, orli nos i brązowe oczy, które zwróciły kiedyś jej uwagę.

Solamh uśmiechnął się lekko, kiedy dostrzegł, jak kobieta mu się przygląda.

–         Czy jesteś zadowolona z mojego prezentu, Banrion? – spytał ostrożnie.

Sneag Cogadh Lan uśmiechnęła się tajemniczo.

–         Powiedzmy, że ponoszę twój prezent dziś wieczór – powiedziała, odrzucając na bok płaszcz.

Mężczyzna zapatrzył się na nią zdumiony – nie spodziewał się, że podarunek zostanie tak dobrze przyjęty, pomyślała kobieta. Widziała dobrze zaskoczenie w jego oczach. Szybko się jednak opanował.

–         To dla mnie zaszczyt, Banrion – powiedział opanowanym głosem.

Cdn.

Dodaj komentarz

Filed under My stories, My world, Polski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s