Opowieści z Cathair Cothrom – X


Faolin Saos Lan, 10 czerwca 825

 

Faolin Saos Lan przeczesał dłonią swoje niebieskie włosy, zdradzające, że pochodzi od Błękitnego Księcia – jednego z czterech Władców Żywiołów. Po swojej matce z domu Saos Lan odziedziczył blade, srebrzyste, niemal białe oczy. Odrzucił warkocz na plecy i jeszcze raz sprawdził, czy szafir znajduje się na swoim miejscu – bezpiecznie umocowany w kadłubie pojazdu.

Pojazd wyglądał jak prosta lektyka, pozbawiona baldachimu, pod którą umieszczono kamień szlachetny. Dzięki magii unosił się w powietrzu i ta sama moc pozwalała nim sterować, choć większość elfów i tak używała jeszcze drążka jako wskaźnika.

Faolin zajął miejsce w swoim pojeździe i pokierował nim spokojnie do linii startu, niezbyt wysoko nad ulicą. Obok niego unosiło się jeszcze kilka innych wehikułów. Faolin rozpoznał młodą dziewczynę o zielonych włosach – pochodziła z domu Nadur Lan i była córką jego nauczycielki, Liosy. Tak jak się spodziewał, w jej bolidzie umieszczony był szmaragd.

Osiem ścigaczy wystartowało na sygnał młodego chłopaka, który był organizatorem, choć nie posiadał magii za grosz. Faolin wystartował nie najlepiej i znalazł się w środku stawki. Tuż przed nim uplasowała się córka Liosy Nadur Lan. Młode elfy lawirowały między budynkami, pędząc w stronę ściany jaskini, gdzie ustawiono pierwszy znak.

Córka Liosy skręciła ostro, kierując przód pojazdu w dół, by zmieścić się pod skalnym nawisem. Faolin był od niej nieco wolniejszy, ale za to jego bolid był bardziej zwrotny i udało mu się wcisnąć między Nadur Lan a znak. Mężczyzna widział, jak dotychczas prowadzący elf został zmuszony do przelotu ponad skalnym nawisem i błyskawicznie stracił swoją pozycję. Podziękował w duchu Błękitnemu Księciu za zwinność wody, jaką został przez niego obdarzony.

Przed dziewczyną był już tylko jeden elf, a Saos Lan siedział jej na ogonie. Wiedziała, że na prostym odcinku do kolejnej skalnej ściany ma nad nim przewagę. Faolin mógł tylko trzymać się młodziutkiej Nadur Lan i mieć nadzieję, że pozostali go nie wyprzedzą.

Na drugim znaku sytuacja się nie zmieniła. Przed ścigającymi się pozostał tylko trzeci znak – położony przy ulicy, z której wystartowali – oraz meta. Między drugim a trzecim znakiem trasa była dość prosta, młodzik z Saos Lan liczył więc na to, że uda mu się wyprzedzić dziewczynę na odcinku prowadzącym do mety, wiodącym pomiędzy budynkami.

Przy trzecim znaku prowadzący chłopak popełnił błąd. Otarł się o ścianę i jego pojazd opadł chwiejnie w dół, strzelając iskrami. Elf próbował jeszcze odzyskać panowanie nad bolidem, ale nie był w stanie. Nadur Lan objęła prowadzenie, a Faolin znajdował się tuż za nią.

Zielonowłosa elfka przemknęła gładko pomiędzy dwiema wieżami oznaczającymi początek ulicy i pomachała zaszokowanym strażnikom. Faolin zmieścił się jeszcze bliżej wież, odrabiając na tych niewielkich skrętach stracone ułamki sekund. Mężczyzna zniżył lot i śmignął pomiędzy zaskoczonymi kupcami, niemal roztrącając ich towary; Nadur Lan wolała przelecieć wyżej, jej magia nie pozwalała na aż taką zwrotność.

Kiedy znów znaleźli się na jednej wysokości, okazało się, że się zrównali. Saos Lan dostrzegł kolejny zakręt – budynek stojący na trasie ich lotu – i przygotował się na następny nagły zwrot. Wykonał go perfekcyjnie. Córka Liosy musiała wziąć go trochę szerzej i straciła do niego kilkanaście centymetrów. Przyspieszyła, mając nadzieję, że go wyprzedzi przed metą… tyle że zapomniała o kolejnej budowli.

Faolin skrzywił się, widząc, jak dziewczyna leci wprost w budynek. Przygotował się na łomot i chmurę kurzu oraz odłamków kryształu; Nadur Lan udało się jednak w ostatniej chwili uniknąć zderzenia. Przeklinając, wyrównała lot. Widział na jej twarzy, że jest świadoma porażki, nie poddała się jednak.

Całą moc przekazała swojemu szmaragdowi, byle tylko przyspieszyć i doścignąć Faolina Saos Lan przed metą. Kamień zalśnił. Mężczyzna zacisnął zęby i zrobił to samo. Mimo wszystko, pojazd dziewczyny zbliżał się metr po metrze.

Chłopak skupił się tak bardzo, że jego pole widzenia zdawało się zwęzić do tego, co miał przed sobą. Wiatr rozwiewał jego błękitne włosy. Wyszeptał pod nosem modlitwę do swojego boskiego przodka, Błękitnego Księcia.

Nawet nie dostrzegł, kiedy minął metę… centymetry przed dziewczyną z domu Nadur Lan. Zatrzymał się gwałtownie na końcu ulicy i zawrócił, wzbijając chmurę pyłu. Córka Liosy zeszła już na ziemię i wściekle potrząsała głową. Na jej lewym ramieniu i boku widział zadrapania – najwyraźniej nie wyszła bez szwanku z bliskiego spotkania z budynkiem.

Organizator podszedł do niego i poklepał go po plecach, gratulując zwycięstwa. Zielonowłosa elfka patrzyła na to spode łba. Jeśli tak reagowała spokojna zazwyczaj Nadur Lan, wolał nie myśleć, jaka będzie reakcja pozostałych – zwłaszcza chłopaka z Ainmhi Lanów.

Faolin odstawił swój bolid na miejsce i nagle usłyszał ciche przekleństwo dziewczyny. Zazwyczaj nie klęła – podążył więc za jej spojrzeniem i zbladł. Przed całą grupą stał arcymag Iomhair Uasal Lan. Jeśli błyski w jego złotych oczach mówiły cokolwiek, wszyscy byli w wielkich tarapatach.

Cdn.

Dodaj komentarz

Filed under My stories, My world, Polski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s