Opowieści z Cathair Cothrom – XI


Morag Mian Lan, 15 czerwca 825

 

Morag Mian Lan powoli zsunęła z siebie suknię wysadzaną kryształami i mieniącą się wszystkimi kolorami. Weszła pod strumień wody i pozwoliła, by zmył on z niej cały brud. Wygięła się tak, by woda dotarła w każdy możliwy zakamarek jej ciała, by stała się idealnie czysta.

Wyszła z łaźni w świątyni Dawczyni Życia nie zerknąwszy nawet na swoje odzienie. Na korytarzu czekała na nią jedna ze starszych kapłanek. Kobiety – srebrzystookiej członkini domu Saos Lan – zupełnie nie obeszło, że młodsza elfka jest naga. Spodziewała się tego, jak i tego, że na tę konkretną ceremonię przybędą głównie członkowie domu Mian Lan.

Morag minęła jeszcze jedną starszą rangą kleryczkę, zanim dotarła do głównej sali.

Dziewczyna zobaczyła wiele elfów – niektórzy podobierali się już w pary, inni czekali na partnera lub szukali kogoś. Rozejrzała się wokół, szukając jakiegoś mężczyzny bez partnerki… i wtedy go dostrzegła.

Jej brat Neasan, zazwyczaj preferujący towarzystwo stworzonych przez siebie istot, stał na środku sali. Na jej widok zerwał z siebie srebrzysto-złote szaty, które spłynęły zgrabnie na ziemię. Jakaś kobieta jęknęła z zachwytu, widząc jego proporcjonalne ciało. Mian Lan popatrzyła na nią krzywo.

Morag podeszła do swojego przyrodniego brata. Jego oczy – czerwone, takie same jak jej własne – błysnęły na jej widok.

–         Tak myślałem, że cię tu znajdę, Morag mac Aimil – powiedział tonem na poły oficjalnym, na poły rozbawionym.

Kobieta nie odpowiedziała. Położyła dłoń na jego ramieniu i pozwoliła, by Neasan mac Aimil zaprowadził ją kolejnym krętym korytarzem. Sądziła, że chce znaleźć jakąś komnatę zapewniającą choć odrobinę prywatności… ale on nagle się zatrzymał. Sięgnął ręką do jej białych włosów. Morag uśmiechnęła się i pozwoliła mu na pocałunek. Jej dłonie podążyły do ciemnych kędziorów Neasana – przez moment zastanawiała się nad ich kolorem, odziedziczonym pewnie po ojcu, którego nigdy nie znali – a potem w dół, na jego plecy. Jej długie paznokcie wpiły się w barki chłopaka.

Mężczyzna nie czekał długo – wszedł w nią od razu, w końcu znał jej ciało prawie tak dobrze, jak swoje własne. Morag jęknęła i objęła go mocniej. Zagubiła się w rozkoszy, ale zarejestrowała jeszcze, jak Neasan pochyla się, a ona leży na jakiejś twardej powierzchni.

Kiedy doszła do siebie, leżała pod swoim kochankiem. W korytarzu nie było nikogo, ale słyszała w oddali głosy i śmiechy – najwyraźniej ceremonia jeszcze się nie zakończyła. Neasan patrzył na nią szeroko otwartymi oczami. Uśmiechnęła się lekko i jednym zgrabnym ruchem przekręciła się tak, że teraz to ona siedziała na nim okrakiem. Delikatnie się poruszyła i od razu poczuła, jak chłopak reaguje. Ujeżdżała go gwałtownie, nie odrywając od niego wzroku i zdając sobie sprawę z jego każdego, nawet najmniejszego ruchu.

Cdn.

Dodaj komentarz

Filed under My stories, My world, Polski

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s